biało-czerwone gotowanie
niedziela, 21 września 2014

 

Fanką żeberek chyba nigdy nie zostanę, choć Gabryś trochę mnie do nich przekonał przygotowując nieprawdopodobnie soczyste i miękkie mięso. Te żeberka niestety takie nie były. To jest raczej danie dla tych, którzy lubią wziąć kawałek mięcha do ręki i ogryzać kości. Przepis jest do dopracowania, bo marynata jest ok, ale efekt końcowy nie zachwyca, bo te smaki podczas pieczenia gdzieś uciekają. Nieco lepiej jest następnego dnia, po podgrzaniu, ale mogłoby być super. I chyba wiem, jak to zrobić :)
Jeśli będę chciała powtórzyć to danie, konieczne będzie kilka zmian:
- Na tę samą ilość mięsa przygotuję 2 razy tyle marynaty,
- będę piekła w niższej temperaturze,
- pod przykryciem
- i dużo dłużej (ze 2h co najmniej, albo jeszcze dłużej, w wolnowarze).
Wtedy mięso powinno być takie, jak lubimy. Miękkie, odchodzące od kości, pełne aromatów z marynaty.


żeberka po singapursku


ŻEBERKA PO SINGAPURSKU

składniki na 4 duże lub 6 mniejszych porcji:

marynata:
- 2 łyżeczki oleju sezamowego
- 1 łyżeczka świeżego, drobno startego imbiru
- 3 ząbki czosnku, zmiażdżone
- 2 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki mirinu (chińskiego wina ryżowego)
- ½ łyżeczki przyprawy pięć smaków
- 2 łyżeczki miodu
- 1 łyżeczka sosu sambal oelek (zastąpiłam go Srirachą)
- ½ łyżeczki soli

- 1½ kg żeberek wieprzowych (pokrojonych na pojedyncze kawałki)
- cebula(obrana i przekrojona na pół)
- główka czosnku (niebrany, przekrojony na pół)

W miseczce dokładnie wymieszać olej sezamowy, imbir, czosnek, sos sojowy, mirin, przyprawę 5 smaków, miód, sambal (lub Srirachę) i sól.
Żeberka włożyć do dużej strunowej torby, zalać marynatą, zamknąć torbę i wymieszać, żeby sos dokładnie oblepił mięso.
Wstawić do lodówki na noc, co jakiś czas przemieszać.
Rozgrzać piekarnik do 180°C. 
Do natłuszczonego dużego naczynia przełożyć żeberka wraz z marynatą, ułożyć kawałki cebuli i czosnku.
Piec 50 minut, co 15 minut można je obrócić i podlać wydzielanymi sokami (o ile faktycznie jest czym).
Jeśli marynata zacznie się przypalać, można wlać kilka łyżek ciepłej wody.

Podawać z ryżem (u mnie smażony z jajkiem i groszkiem). 
Można dodatkowo posypać posiekanym szczypiorkiem i skropić sokiem z cytryny.


zeberka po singapursku


źródło: książka Niezrównana kuchnia azjatycka wyd. Buchmann


Wspólne gotowanie z Formułą - Singapur
poniedziałek, 08 września 2014

 

Wspólne gotowanie z Formułą - 2014



Włoski tydzień dobiegł końca :) Czy był najlepszy? To się jeszcze okaże, wciąż kilka smakowitych tygodni przed nami. Co nie zmienia faktu, że każde przygotowane danie było niesamowicie apetyczne i wszystkiego chciałabym spróbować.  A wy? Sprawdźcie sami, co przygotowaliśmy:





Capellini nidi w pomidorach z prosciutto i parmezanem




Lasagne z sosem bolońskim




Pizza po sycylijsku




Placek z Ligurii




Polenta z jajkiem sadzonym




Spaghetti z pomidorami i bazylią




Sycylijskie cannoli z ricottą




Toskańska przyprawa



Bardzo Wam dziękuję za wszystkie przepisy :)
A już w niedzielę wracamy w bardziej egzotyczne strony i kierujemy się do Singapuru!


Wspólne gotowanie z Formułą - 2014
niedziela, 07 września 2014

 

Włoskie śniadanie. Wytrawne, ciepłe, syte. Idealne z filiżanką kawy. W tym przypadku słodka, podsmażona cebulka nieco przełamuje słoność większości składników. Efekt jest ciekawy, nie wiem do czego mogłabym taki posiłek porównać. W każdym razie muszę przyznać, że połączenie świeżej polenty z płynnym żółtkiem, podsmażoną cebulką i chrupiącym boczkiem, jest zaskakująco smaczne. Szczególnie z grzankami.


polenta


POLENTA Z JAJKIEM SADZONYM
 
składniki na 2 porcje:
 
- 1¼ szkl wody
- ¼ szkl mąki kukurydzianej
- 1 czubata łyżka tartego sera Grana Padano
- ½ łyżki oliwy z oliwek
- sól i pieprz
- 1 łyżka oleju rzepakowego
- 1 mała cebula
- 2 jajka
- 1-2 plastry boczku
- bułka z ziarnami
 
W średnim rondlu zagotować wodę z ¼ łyżeczki soli.
Mieszając trzepaczką, wsypywać powoli mąkę kukurydzianą.
Zmniejszyć ogień i mieszając, gotować, aż masa zgęstnieje i będzie się odklejać od brzegów garnka.
Wmieszać ser i oliwę, doprawić do smaku solą i pieprzem.
Przełożyć na talerze.
Cebulę posiekać (ja pokroiłam w krążki, ale może być kostka), odsączyć i posypać nią polentę na talerzach.
Boczek, jeśli jest w cienkich plasterkach, podsmażyć w całości. Jeśli jest grubszy, pokroić w paseczki i tak podsmażyć. Odsączyć.
Na tłuszczu wytopionym z boczku podsmażyć pokrojoną na cienkie kromki bułkę.
Wlać na tę samą patelnię łyżkę oleju, rozgrzać.
Wbić ostrożnie 2 jajka. Smażyć, aż białko się zetnie, a żółtko pozostanie płynne. Doprawić, przełożyć na polentę z cebulką.
Dodać grzanki, posypać boczkiem i ewentualnie serem. Podawać ciepłe.




Wspólne gotowanie z Formułą - 2014


źródło: Rachel Ray

Śniadanie z jajem
~~~


poniedziałek, 25 sierpnia 2014


To był albo pracowity albo chorowity tydzień. Na szczęście kilka belgijskich smakołyków udało nam się przygotować :) 


A oto wszystkie przygotowane przez Was pyszności:





belgia


Gofry belgijskie - Daria (ja)


belgia




belgia


Tarta belgijska z cukrem - Dorota





A już w niedzielę zapraszam na włoski tydzień :)


niedziela, 24 sierpnia 2014

 

Ponoć "belgijskie gofry" to nazwa rodzaju gofrów z... Ameryki. W samej Belgii są zupełnie inne. Ale które faktycznie są belgijskie? Te na proszku do pieczenia czy drożdżowe? Każde źródło podaje inaczej, bardzo ciężko było mi się zdecydować. Pomógł mi opis, według którego pochodząca z Belgii babcia autorki spróbowała i stwierdziła, że smakują jak te, które jadła w dzieciństwie. Czyżby strzał w 10-tkę? Nawet jeśli nie trafiłam w tradycyjny smak, to ja jestem nimi zachwycona. Jakie wyszły? Dość puszyste (choć nie wczytałam się dokładnie w przepis i nie ubiłam piany z białek), wyraźnie maślane, niesamowicie chrupiące z zewnątrz i słodkie. Jednym słowem pyszne! 

gofry

GOFRY BELGIJSKIE

składniki na 10 sztuk:

- 2 szkl mąki
- 3/4 szkl cukru
- 3 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 szkl masła (dałam mniej)
- 2 jajka
- 1 1/2 szkl mleka
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (u mnie 1/2)

Masło rozpuścić i lekko przestudzić.
W dużej misce wymieszać mąkę, cukier i proszek do pieczenia.
W drugiej roztrzepać jajka, dodać mleko i ekstrakt waniliowy.
Wlać płynne składniki do suchych, dokładnie wymieszać. 
Na koniec wmieszać rozpuszczone, przestudzone masło.
Wylewać masę na rozgrzane płyty gofrownicy. 
Przed pierwszymi goframi można je nieco natłuścić, później już nie ma takiej potrzeby.
Gotowe, zbrązowione gofry przełożyć na kratkę do ostygnięcia. Dzięki temu zrobią się chrupiące.


gofry


gofry


źródło: Taste od Home


Wspólne gotowanie z Formułą - 2014


~~~~
poniedziałek, 18 sierpnia 2014



Dom, praca, szkoła, dzieci, ciągła gonitwa, brak czasu dla siebie i narastający stres. Tak wygląda codzienność wielu osób. Wasza też? Niedobrze.
Niektórzy tłumaczą, że takie nastały czasy i nie przerywają biegu. W efekcie zapadają na wiele chorób w bardzo młodym wieku. Nie musi tak być.

Ok, stres jest dobry, motywujący i energetyzujący. Ale w małych ilościach, nie rosnący non stop, bez przerwy.
Musimy nauczyć się z nim żyć. Poznać jego dobre strony, te złe załagodzić i ograniczyć go do sprzyjającego nam minimum. I cieszyć się spokojnym, zdrowym i radosnym życiem. Jak to zrobić? Tego dowiecie się z najnowszej książki Ani, autorki bloga Dietetycznie Siostro.
Polecam :)


Możecie ją zamówić tutaj


sobota, 02 sierpnia 2014

 

Mój pierwszy pasztet, który faktycznie ma konsystencję i wygląd pasztetu, jaki znam. A jednak jest bez mięsa. Bo ja nigdy mięsnych pasztetów nie lubiłam, ze względu na wątróbkę. Co prawda nie piekłam tego pasztetu dla siebie, ale sama byłam bardzo ciekawa efektu i chętnie spróbowałam. Na szczęście spróbowałam też masy jeszcze przed upieczeniem i w moim odczuciu była mdła, więc doprawiłam ją po swojemu. I po tym efekt już był super :) Pasztet był jednocześnie delikatny i pikantny. Tylko trochę za długo go piekłam (prawie 2h). Cały czas twierdziłam, że jest za miękki i mi się rozpadnie przy wyciąganiu z foremki. Błąd! Ostatecznie wysuszyłam wierzch, który zrobił się kruchy i trudny do przełknięcia. Środek natomiast został przyjemnie miękki i elastyczny, ale łatwo się kroi i formuje, więc kawałki zastępowały mięso w "hot-dogach", w długiej bułce, z surówką i marynowanymi ogórkami. A z racji, że upiekłam od razu dwie sztuki, następnego dnia użyłam tego, co zostało, do wegańskich i wegetariańskich tart. Rozsmarowałam pasztet na spodach, na wierzchu ułożyłam warzywa, posypałam oregano, wegetarianie (nie weganie) dodatkowo dostali na wierzchu mozzarellę. Super się ten pasztet sprawdził :) Tak samo dobry będzie na kanapce czy nawet samodzielnie, na ciepło i na zimno.
 
 
WEGAŃSKI PASZTET Z SOCZEWICY I PIECZAREK NA OSTRO
 
składniki na keksówkę o wymiarach 10x20cm:
 
- 350g czerwonej soczewicy
- 250g pieczarek
- 2 średnie cebule
- 1 łyżka masła roślinnego lub oliwy
- 3 łyżki oleju rzepakowego
- 2 łyżeczki suszonego majeranku
- 3 łyżki siemienia lnianego (zmiksowanego)
- 2 czubate łyżeczki wędzonej papryki
- 1 łyżeczka mielonego cuminu
- 1 czubata łyżeczka mielonego imbiru
- sól i pieprz
- ¼-½ posiekanej, świeżej papryczki cayenne (bez pestek)
 
Soczewicę dokładnie opłukać, wsypać do garnka, zalać zimną wodą i gotować na średnim ogniu ok. 25 minut.
Odcedzić, wymieszać z łyżką masła roślinnego lub oliwy.
W tym czasie cebulę i pieczarki pokroić w kostkę i podsmażyć na oleju, aż pieczarki zbrązowieją, a woda z nich odparuje.
Soczewicę wymieszać z cebulą i pieczarkami, zmiksować razem (ja to musiałam robić partiami). 
Wmieszać w masę siemię i wszystkie przyprawy, razem z papryczką.
Gładką masę przełożyć do silikonowej foremki (albo wyłożonej papierem do pieczenia).
Piec ok. 50 minut w temperaturze 180°C.
Ostudzić przed podaniem.
 
 
źródło: blog Matka Wariatka



 
czwartek, 31 lipca 2014

 

 

Za nami 4 dni wielkiego wyzwania. We dwójkę z Gabrysiem przygotowywaliśmy obiady i desery dla ekipy filmowej mojego kolegi reżysera, Piotrka Dylewskiego. Codziennie ponad 20 osób (raz ze statystami ponad 30), a my we dwójkę, w małej kuchni, z małym piekarnikiem. Ale to był mały pikuś. Na planie byli wegetarianie, weganka i jedna osoba nietolerująca glutenu. Nie miałam absolutnie żadnego doświadczenia z kuchnią wegańską i bezglutenową, więc improwizowałam, jak mogłam. Były wegańskie gołąbki, wegański sos do nich, wegańskie babeczki, wegańskie cukinie faszerowane pęczakiem z warzywami, wegański pasztet z soczewicy i pieczarek, wegański budyń kokosowy, wegańskie, bezglutenowe tortille i bezglutenowa tarta. Oprócz tego oczywiście też dania mięsne i inne, absolutnie niewegańskie, dla większości. Ale to, co wymieniłam, robiłam sama, wszystko pierwszy raz (poza budyniem). I tak, jak pierwsze babeczki wegańskie nie wyszły idealne, tak drugie, kakaowe się udały :) Piekłam je tego dnia, kiedy dla pozostałych było czekoladowe ciasto z cukinią, a starłam trochę więcej cukinii i postanowiłam ją wykorzystać do końca. Improwizowałam, jak mogłam, ale efekt mnie zadowolił na tyle, że szybko spisałam składniki :) I okazało się, że osobom, do których te babeczki trafiły, też smakowały i proszą o przepis :) 


wegańskie bezglutenowe babeczki


WEGAŃSKIE BEZGLUTENOWE BABECZKI KAKAOWE Z CUKINIĄ


składniki na 6 sztuk:
 
- ok. 1¼ szkl startej cukinii
- 1 kopiasta łyżka masła orzechowego
- 3/4 szkl mąki ryżowej
- 1/4 szkl mąki z amarantusa
- 1 łyżeczka octu jabłkowego
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżki wiórków kokosowych
- 3 kopiaste łyżeczki śmietanki kokosowej (zebranej z wierzchu schłodzonego mleczka)
- 1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
- ok. 2 łyżek oleju
- 1/4 - 1/3 szkl gorzkiego kakao
- 2 łyżki syropu z agawy (dodałam go oprócz cukru, bo na koniec masa była mało słodka i bardzo gęsta, chciałam ją dosłodzić i trochę rozrzedzić)
 
Wszystkie składniki wymieszać razem, przełożyć do natłuszczonych lub wyłożonych papilotkami foremek. 
Piec do suchego patyczka (u mnie 1h, ale w normalnym piekarniku powinno to trwać krócej). 


~~~

poniedziałek, 28 lipca 2014



Wspólne gotowanie z Formułą - Węgry


Bardzo bardzo Wam dziękuję za wszystkie pyszności! Jak wiecie z Facebooka, ja też przygotowałam leczo. 2 wielkie gary i wygląda na to, że się udało, bo zeszło całe w ciągu 0,5h i kto zdążył, brał dokładkę :) ale niestety nie miałam czasu ani siły na zdjęcia, o przepisie nie wspominając (bo mocno improwizowałam). Na szczęście na Was zawsze mogę liczyć i poznałam kilka nowych, fajnych przepisów, które chętnie wypróbuję, jak będę miała już trochę luzu :) Węgierska kuchnia jest cudowna, nieprawdaż?



A oto wszystkie przygotowane przez Was pyszności:











































Może ktoś zrobił zdjęcie i moje leczo też tu się za jakiś czas pojawi :)


NIKT NIE ZROBIŁ ZDJĘCIA MOJEGO LECZO, ZA SZYBKO ZNIKNĘŁO ;)
ALE NADROBIŁAM INNYM PRZEPISEM PODCZAS DODATKOWEGO TYGODNIA:



kurczak


Zauważyliście, że tym razem nie pojawiło się nic słodkiego? Taka mała ciekawostka ;)


poniedziałek, 21 lipca 2014

GP Niemiec



Dużo ostatnio było w mediach o Niemczech. A to wygrany mundial, a to urodziny Angeli Merkel, a to trochę mniej przyjemne sprawy. Na szczęście w naszych kuchniach też było sporo niemieckiego, ale... jedzenia :) A to już było tylko pozytywne :)


A oto wszystkie przygotowane przez nas pyszności:






Ciasto bawarskie - Bożena



















ketchup curry




























NADROBIONE PODCZAS DODATKOWEGO TYGODNIA




bułki



Dziękuję za wszystkie smakowite przepisy :)


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 70
Szablon