biało-czerwone gotowanie
niedziela, 15 czerwca 2014

 

Bardzo lubię biscotti. Mimo dwukrotnego pieczenia, są proste i szybkie w wykonaniu. Nie wiem czemu od prawie 5 lat ich nie piekłam. Chyba też w ogóle ich przez ten czas nie jadłam, choć kusiły w kilku kawiarniach. Dzięki Pawłowi nadrobiłam zaległości i przyłączyłam się do wspólnego wypiekania tych małych, słodkich sucharków. Tym razem postawiłam na wersję dietetyczną. I bardzo gorąco Wam je polecam! Są chrupiące, idealne do kawy, nie za słodkie, za to z cudowną cytrusową nutą i oczywiście naładowane migdałami, które uwielbiam. Kolejnym plusem jest to, że można je bardzo długo przechowywać w szczelnym pojemniku, ale u mnie się to nie sprawdzi, bo znikają w zastraszającym tempie. A to znaczy, że są pyszne :)

biscotti
 
DIETETYCZNE BISCOTTI
(South Beach, faza II)

składniki na 20-25 sztuk:

- 1 jajko (u mnie 2 średnie)
- 70g ksylitolu
- szczypta soli
- skórka z 1/2 cytryny
- skórka z 1/2 pomarańczy
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 150g mąki pszennej pszennej pełnoziarnistej
- 100g całych migdałów ze skórką

Do misy miksera wbić jajka, wsypać ksylitol i utrzeć na kogel mogel.
Dodać sól i startą skórkę z cytrusów.
Mąkę wymieszać  z proszkiem do pieczenia i nie przerywając miksowania, dodawać po łyżeczce mąki i mieszać dalej około minuty, aż wszystko się dokładnie połączy.
Wsypać migdały i wymieszać wszystko łyżką.
Rozgrzać piekarnik do 180°C (grzanie góra - dół)
Przełożyć masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. 
Mokrymi rękami uformować coś jak duży baton mniej więcej 25cm długości, 6cm szerokości i 2cm wysokości.
Piec 25 minut.
Wyjąć na kratkę i ostudzić (wystarczy 20 minut).
Znowu rozgrzać piekarnik do 180°C.
Przestudzone ciasto pokroić na kawałki grubości ok. 1cm.
Ułożyć wszystkie kawałki na boku na blasze i piec ok. 8 minut.
Obrócić na drugi bok i dopiekać kolejne 8 minut.
Ostudzić i podawać z kawą lub winem, ewentualnie zamknąć w szczelnym pojemniku.

biscotti

Zobacz kto jeszcze wziął udział we wspólnym wypiekaniu:

poniedziałek, 09 czerwca 2014

 

F1 Kanada

Kanadzie już dziękujemy :) Wcale nie było tak niesmacznie, jak mnie straszono - uf. Było dość zaskakująco i przyznam szczerze, że nabrałam ochoty na więcej, ale powoli trzeba się szykować na następny kraj. Ale wracając jeszcze na moment do Kanady - gdzie ten syrop klonowy??


Oto co przygotowałyśmy:










Tourtière - Daria (Ja)



Bardzo bardzo dziękuję za te wszystkie smakołyki :)


A za tydzień wybieramy się do Austrii. Kto będzie ze mną? :) 
czwartek, 05 czerwca 2014

 

Słyszysz "tourtière", myslisz "co to jest?", prawda? Miałam dokładnie tak samo, jak szukałam kanadyjskich smakołyków. A to prosty placek z ciekawym, mięsnym nadzieniem. Trochę jak pasztet, tylko inaczej doprawiony. Zaskakująco dużo daje tu cynamon. Przyznaję, że trochę spodziewałam się, że będzie smakować jak mięsny piernik, ale na szczęście nie ;) 
Całość jest zdecydowanie lepsza następnego dnia, jak się trochę przegryzie. 

tourtiere

TOURTIÈRE
KANADYJSKI PLACEK Z MIĘSEM

składniki na foremkę o śr. 20cm (6-8 porcji)

ciasto:

- 1 3/4 szkl mąki
- 1 łyżeczka soli
- 6 łyżek (90g) zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 4-6 łyżek zimnej wody

nadzienie:

- 1 łyżka oleju
- ok. 230g mielonej wołowiny
- ok. 230g mielonej wieprzowiny
- 1 średnia cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1/2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego (dałam 3/4)
- 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu (dałam 1)
- sól i pieprz
- 1 łyżka świeżej natki pietruszki, posiekanej (pominęłam)
- 1/4 łyżeczki mielonych goździków
- 1 szkl bulionu drobiowego lub wołowego
- 1/4 - 1/2 szkl bułki tartej (u mnie wystarczyło 1/4)
- 1 łyżka sosu Worchestershire (w oryginale go nie było)

- 1 żółtko
- 1 łyżeczka zimnej wody


Ciasto: Mąkę, sól i masło umieścić w blenderze. Zmiksować do uzyskania czegoś na kształt kruszonki. Przełożyć do miski, dodać 4 łyżki zimnej wody i wyrobić jednolite ciasto. Może się okazać, że będzie potrzebna 1 lub 2 dodatkowe łyżki wody, ale lepiej nie dodawać więcej. Podzielić ciasto na 2 części (u mnie jedna odrobinę większa od drugiej), zawinąć w folię i odstawić na co najmniej 30 minut do lodówki.

Mięsne nadzienie: Rozgrzać olej w dużej patelni na średnim ogniu. Wrzucić mięso mielone, doprawić solą i pieprzem i rozdzielając kawałki mięsa, smażyć je do zbrązowienia - 8-10 minut. Dodać posiekaną cebulę, czosnek i przyprawy. Jak cebula się zeszkli, wlać bulion i gotować 5-10 minut. Wmieszać w masę bułkę tartą - tyle, żeby wchłonęła płyn. Polecam spróbować i doprawić do smaku. Ja na tym etapie dodałam sos Worchestershire. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Rozgrzać piekarnik do 175°C. Większą część ciasta rozwałkować tak, żeby pokryła dno i boki foremki. Wyłożyć nim foremkę. Wypełnić nadzieniem mięsnym, wyrównać powierzchnię, ewentualnie lekko ubić. Rozwałkować pozostałe ciasto i położyć na wierzchu. Połączyć ze sobą brzegi (na przykład widelcem). Na środku wyciąć niewielką dziurkę. Wymieszać żółtko z łyżką wody i posmarować mieszanką wierzch ciasta.
Piec 25-30 minut lub do zezłocenia się wierzchu (u mnie 50 minut).

meat pie

źródło: blog Cooking Melangery

F1 Kanada
piątek, 30 maja 2014



Piekłam parę razy chleb, który przygotowuje się dosłownie w 5 minut. Ten chleb teoretycznie też miał taki być. Gdyby nie to, że trzeba czekać, aż ciasto wyrośnie ;) Ale warto było poczekać. Wyszedł zaskakująco puszysty, z chrupiącą skórką - przepyszny! Do tego stopnia, że pierwszy zniknął, zanim zrobiłam mu zdjęcia i już następnego dnia musiałam upiec drugi. Bardzo gorąco polecam :) 
 szybki chleb z siemieniem

SZYBKI CHLEB Z SIEMIENIEM LNIANYM

składniki na 1 bochenek:

- 2 szkl ciepłej wody
- 1 op suchych drożdży (7g)
- 150g mąki pszennej pełnoziarnistej*
- 350g mąki pszennej zwykłej (u mnie typ 450)*
- 2 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki cukru trzcinowego
- 5 łyżek otrębów pszennych + do podsypania foremki
- 5 łyżek siemienia lnianego (albo innych ziaren)

Wsypać drożdże do wody i odstawić na kilka minut.
W dużej misce wymieszać mąki, sól, otręby i siemię. 
Dodać wodę z drożdżami, dokładnie wymieszać. 
Przykryć czystą ściereczką i odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce.
Keksówkę posmarować tłuszczem i obsypać otrębami.
Ciasto przełożyć do przygotowanej foremki.
Rozgrzać piekarnik do 200°C.
Jak się rozgrzeje, wstawić chleb i piec 1h**

szybki chleb z siemieniem

* Ten na zdjęciu ma 200g pełnoziarnistej i 300g zwykłej, pszennej mąki i wyszedł równie pyszny
**Ze względu na nieszczelne drzwiczki mojego piekarnika, po upieczeniu chleba, wyjęłam go z foremki, odwróciłam i dopiekałam 15 minut.

szybki chleb z siemieniem
inspiracja: blog To smakuje
poniedziałek, 26 maja 2014

 

Wspólne gotowanie z Formułą - Monako 

 

Trochę mi wstyd, że znowu nie wzięłam udziału we własnej zabawie kulinarnej. Moje jedyne wytłumaczenie to długie przygotowania do imprezy, a potem wesele i poprawiny ;) Plany były, składniki były, ale czasu, a potem i siły zabrakło ;) Ale jeszcze przygotuję to, co zaplanowałam i się z Wami podzielę przepisem, nic straconego ;) Tymczasem jeszcze raz bardzo dziękuję Dorocie za uratowanie tej akcji.

 

Przy okazji chciałabym życzyć wszystkiego najlepszego wszystkim Mamom, które tu zaglądają :)



Jeszcze raz dziękuję i już teraz zapraszam Was na Grand Prix Kanady. Ruszamy w Dzień Dziecka :)
wtorek, 13 maja 2014


Pamiętacie zeszłoroczny konkurs Polskiej Rady Winiarstwa? 

Złoty Medal PRW zdobyła Nalewka Babuni Wiśniowa, Kadarka z Różą oraz Półtorak Rodowy. 
Zgadzasz się z tym wyborem? Weź udział w tegorocznym konkursie i zagłosuj na te same alkohole.
Nie zgadzasz się? Zagłosuj na inne :)

W tym roku hasłem przewodnim konkursu jest: Celebruj winem najważniejsze okazje w roku!
Całkowicie się z nim zgadzam :)

Co trzeba zrobić?
Wejść na stronę http://prw.sitspoz.pl/zloty-medal-prw-2014/, zagłosować na jeden wyrób winiarski w czterech kategoriach oraz wymyślić kreatywne hasło dla Polskiej Rady Winiarstwa 

Co jest do wygrania?
Roczny zapas wyrobów winiarskich w skrzyneczkach.
Przewidziane są także nagrody pocieszenia.

Konkurs trwa do 23 maja 2014

UWAGA! Konkurs przeznaczony jest wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Zachęcam do udziału :)

konkurs 

poniedziałek, 12 maja 2014

 

Wspólne gotowanie z Formułą - Hiszpania

Pora pożegnać się z gorącą Hiszpanią. Ten tydzień był dla mnie zdecydowanie za krótki. Miałam wielkie plany i niewiele z tego wyszło. Ale jeszcze będzie czas, żeby nadrobić (za rok :) Na szczęście dziewczyny mnie nie zawiodły i też upichciły coś pysznego rodem z Hiszpanii.


Oto dania, które przygotowałyśmy:

Hiszpańska kiełbasa w stylu chorizo - Dorota

chorizo


Hiszpańska przekąska z chorizo i cukinią - Dorota

hiszpanska przekaska


Hiszpańskie tapas, czyli oliwki w cieście - Dorota

tapas oliwki w cieście


Merluza a la mediterranea, czyli morszczuk po śródziemnomorsku - Agata

morszczuk


Sangria - Ja

sangria 

 


Jeszcze raz dziękuję i już teraz zapraszam Was do Monako, do którego ruszamy w najbliższą niedzielę :)
Pełny kalendarz znajdziecie tutaj 


niedziela, 11 maja 2014



Byłam wczoraj na wieczorze panieńskim. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej okazji do przygotowania hiszpańskiej sangrii . 
Nie chciałam przygotowywać jej według żadnego konkretnego przepisu, po prostu sugerowałam się opisem z anglojęzycznej Wikipedii i improwizowałam. W efekcie wyszła średnio słodka, bardzo orzeźwiająca i momentalnie poprawiająca humor cytrusowo-winna, płynna radość :)
Wyszły mi łącznie z cząstkami owoców 3 prawie pełne litrowe butelki (musiałam ją jakoś przetransportować). Na miejscu całość została przelana do dużej miski z dużą ilością lodu i świetnie się bawiłyśmy popijając po szklaneczce :)

sangria

SANGRIA

składniki:

- 0,7l półwytrawnego wina
- 0,1l brandy
- 1l gazowanego napoju cytrynowo-limonkowego (typu Sprite, 7UP itp.)
- 2 pomarańcze
- cytryna
- limonka
- ew. słodzidło (u mnie 5 łyżeczek cukru trzcinowego)
- lód

Owoce sparzyć wrzątkiem, wytrzeć. Cytrynę, limonkę i jedną pomarańcze pokroić w plasterki (ja musiałam drobniej, bo pakowałam je do butelek). 
Wrzucić cząstki do dużej miski razem z sokiem, który wypłynął na deskę, na której były krojone.
Drugą pomarańczę przekroić tylko na pół i wycisnąć z niej sok, dolać do miski.
Dolać wino i brandy.
Uzupełnić napojem cytrynowo-limonkowym.
Jeśli jest za mało słodkie, cukier, słodzik lub miód rozpuścić w odrobinie ciepłej przegotowanej wody (jeśli miód, to nie we wrzątku!) i dodać do sangrii.
Można najpierw schłodzić, a można od razu podawać. Koniecznie z dużą ilością lodu.

sangria

PS. Dzbanek nie jest brudny. To bąbelki :)

sangria

Na podstawie Wikipedii
Wspólne gotowanie z Formułą - Hiszpania

Uwaga, BONUS 18+

Każda dziewczyna miała przygotować coś do jedzenia i jak tylko o tym usłyszałam, postanowiłam upiec babeczki czekoladowe, bo Panna Młoda uwielbia czekoladę.
I tak powstały puszyste babeczki czekoladowe z kremem z białej czekolady i czekoladowymi... peniskami :)
Sangria była trochę przy okazji ;)
Peniski są trochę "poszarpane" na wierzchu, bo chwilę za długo zostawiłam foremkę z nimi w gorącej wodzie, żeby się odkleiły i czekolada zaczęła się rozpuszczać. 

babeczki 
poniedziałek, 05 maja 2014



Widziałam, że można już kupić rabarbar, więc postanowiłam podzielić się z Wami moim zaległym zeszłorocznym przepisem. Przygotowałam to ciasto pod koniec sezonu i zanim się zebrałam, rabarbar zniknął ze straganów, dlatego cierpliwie czekałam na jego powrót. Nie chciałam publikować przepisu po sezonie, bo ciasto było tak pyszne, że szkoda by było o nim zapomnieć zanim będzie można je upiec. A teraz już nie ma przeszkód :)

ciasto z rabarbarem

PEŁNOZIARNISTE CIASTO Z RABARBAREM I MIGDAŁOWĄ KRUSZONKĄ

składniki na tortownicę o średnicy 20cm (8-10 porcji)

kruszonka:

- 2 łyżki pełnoziarnistej pszennej mąki
- 2 łyżki płatków migdałowych
- 2 łyżki płatków owsianych
- ¼ szkl cukru trzcinowego
- ¼ łyżeczki soli
- 2 łyżki masła

ciasto:

- 2 duże jajka
- 1 ¼ szkl cukru trzcinowego (dałam 1)
- ½ łyżeczki soli
- 1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (dałam kilka kropli aromatu)
- 6 łyżek roztopionego masła
- 1 ¼ szkl pełnoziarnistej mąki pszennej
- 1 ½ szkl rabarbaru pokrojonego w kawałki grubości ok. 1,5cm

Formę wysmarować tłuszczem lub wyłożyć papierem do pieczenia.
Rozgrzać piekarnik do 175°C.
Przygotować kruszonkę: w małej misce wymieszać suche składniki (mąkę, migdały, płatki, cukier i sól). Dodać masło i rękami lub widelcem ugniatać, aż zrobią się grudki mniej więcej wielkości groszku, odstawić na bok.
W dużej misce wymieszać jajka, cukier, sól i ekstrakt/aromat migdałowy. Najlepiej mikserem, ok. 5 minut, aż masa potroi swoją objętość.
Wlać rozpuszczone masło, dodać mąkę i kawałki rabarbaru, dokładnie wymieszać.
Przełożyć do przygotowanej foremki i wygładzić powierzchnię.
Równomiernie posypać przygotowaną wcześniej kruszonką.
Piec 60-75 minut, aż wierzch będzie złoto-brązowy, a wbita w środek wykałaczka, wyjdzie sucha.
Wyjąć z foremki dopiero, jak całkiem ostygnie.

ciasto z rabarbarem

Piknik majowy 

źródło: blog Bob Vivant
czwartek, 01 maja 2014

 

koncentrat Pudliszki

Już drugi raz mieliśmy okazję razem z Gabrysiem wziąć udział w warsztatach organizowanych przez Pudliszki. Tym razem głównym składnikiem potraw był... koncentrat pomidorowy firmy Pudliszki - ponoć najczęściej kupowany przez Polaków. Większość osób trochę kręciła nosami pamiętając, jak bardzo wyczuwalny był ketchup na ostatnich warsztatach. Tym razem na szczęście zachowaliśmy umiar. Koncentrat okazał się fajnym dodatkiem. Podbijał smak, ale nie dominował, a to duży plus :)

Pudliszki

 
Na miejscu przywitali nas dwaj przesympatyczni Włosi - Alfredo Boscolo i Leonardo Masi , twórcy "Kuchni Dantego", którzy od razu uprzedzili nas, że nie potrafią gotować ;) To zupełnie tak, jak my! :P
 
Pudliszki
 
Na szczęście tym razem wszyscy razem przygotowywaliśmy wszystkie dania z listy. Nikogo nic nie ominęło, a i atmosfera była o wiele przyjemniejsza. I przygotowywane jedzenie smaczniejsze ;)
 
Pudliszki
 
Zaczęliśmy od tiramisù, bo musiało postać trochę w lodówce, ale o nim będzie później.
 
- - - - -
 
Pierwszym wytrawnym daniem była bardzo treściwa zupa z czerwonej soczewicy z dużą ilością papryki. Znam osoby, które twierdzą, że zupą najeść się nie da. Szczególnie, kiedy nie ma ziemniaków/ryżu/kaszy/makaronu ani nie jest podana z chlebem. Ta zupa myślę, że dałaby radę ich przekonać, że to nie jest prawda :) 
Nie wpadłabym na to, żeby taką zupę podać z małym chlustem octu. Ja jednak wolałam bez, za to wiele osób było zachwyconych tym połączeniem, więc warto spróbować. 
 
Pudliszki zupa z soczewicy
 
CZERWONA ZUPA Z SOCZEWICY
 
- 200g zielonej soczewicy
- 1 papryka (albo pół żółtej i pół czerwonej)
- 1 cebula
- 800ml wywaru warzywnego (na "świętej trójcy" - marchewce, selerze i cebuli)
- 20g koncentratu pomidorowego
- 80g pancetty
- sól
- świeża ostra papryczka
+ biały ocet winny do podania
 
Paprykę umyć i pokroić w paski. Cebulę obrać, pokroić w piórka. Pancettę drobno posiekać (odpowiednio tłusta i odpowiednio drobno posiekana, powinna się niemal rozpuścić podczas gotowania). Ostrą papryczkę przekroić na pół, wyciągnąć ziarenka. Można ją zostawić w dużym kawałku i po zagotowaniu wyciągnąć, a można posiekać drobno i zostawić, żeby zupa była ostrzejsza. Rozgrzać oliwę z oliwek w garnku z grubym dnem - razem z papryczką. Dodać pancettę, podsmażać 1-2 minuty. Dodać cebulę i paprykę, dusić pod przykryciem na wolnym ogniu przez ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając i ewentualnie dolewając kilka łyżek wody lub bulionu. Dodać soczewicę, koncentrat i wlać bulion. Doprowadzić do wrzenia i gotować 20-30 minut, aż soczewica zmięknie. Doprawić do smaku solą. Podawać z łyżeczką octu winnego.
 
~~~
 
Kolejny był sos bolognese w wersji ekspresowej. Baliśmy się go bardzo, ale, jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Okazuje się, że odrobina koncentratu zamiast ogromnych ilości świeżych pomidorów (lub chociaż z puszki) sprawi, że otrzymamy smaczny sos zamiast zupy pomidorowej z mielonym mięsem ;) Dla mnie zaskakujące było też mleko, ale efekt był naprawdę smaczny. I pamiętajcie - im szybciej chcecie przygotować bolognese, tym lepszej jakości musi być mięso. Jeśli macie gorszej jakości, dajcie mu czas (4-5h).
 
Pudliszki bolognese
 
EKSPRESOWY SOS BOLOŃSKI
 
- 300g mięsa (mostek lub szponder wołowy)
- bulion warzywny
- masło i oliwa do smażenia
- 150g surowego boczku
- kilka listków świeżej szałwii
- gałązka rozmarynu
- 50g marchwi
- 50g selera naciowego
- 50g cebuli
- 20g koncentratu pomidorowego
- 1 szkl tłustego mleka
-  ½ szkl wytrawnego czerwonego wina
- sól i pieprz
 
Mięso zmielić (razem z boczkiem). Marchewkę, selera i cebulę drobno posiekać i podsmażyć na oliwie, żeby zmiękły. Odłożyć na bok.
Na patelni rozgrzać oliwę z masłem i podsmażyć na niej świeże zioła, żeby oddały aromat.
Wrzucić mięso, po kilku minutach wyjąć zioła zanim zgorzknieją. Jak mięso zbrązowieje, wlać wino. Chwilę podsmażyć, dodać koncentrat.
Następnie dodać usmażone wcześniej warzywa po odparowaniu wina, podlać bulionem. Dusić razem ok. 20 minut, po czym dodać mleko i doprawić do smaku. W razie potrzeby dolewać trochę bulionu.
Podawać sos wymieszany na patelni ze świeżym makaronem, posypany startym parmezanem.
 
~~~
 
Gdy sos boloński się dusił, zajęliśmy się krewetkami. Na początku z Gabrysiem je obieraliśmy i odwłoki trafiły do wody, dzięki czemu powstał aromatyczny wywar do ugotowania czarnego ryżu. Jest twardszy od białego, ale o wiele ciekawszy w smaku. Koniecznie musimy go poszukać w sklepach. A całe danie było super jako przystawka. Nadaje się również na kolację lub jako obiad z sałatką. Mnie smakowało mimo pietruszki, a Gabrysiowi mimo... krewetek ;) Proste, szybkie i bardzo dobre.
 
Pudliszki krewetki
 
ZAKAZANY RYŻ VENERE Z KREWETKAMI
 
składniki na 4 porcje:
 
- 200g ryżu
- 1 ząbek czosnku
- 1 ostra papryczka (można dać tylko kawałek)
- ok. 20 dużych krewetek
- 1 łyżka koncentratu pomiorowego
- 20ml białego, wytrawnego wina
- natka pietruszki
- sól
 
Krewetki obrać, odwłoki wrzucić do garnka z dużą ilością wody. Ugotować w tej wodzie ryż (ok. 20 minut).
W tym czasie na patelni rozgrzać na małym ogniu oliwę, wrzucić przekrojony ząbek czosnku i papryczkę. 
Dodać krewetki, zwiększyć ogień i smażyć, aż zrobią się różowe. Podlać winem i odparować.
Zmniejszyć ogień, wyjąć czosnek i papryczkę, dodać koncentrat i sól. Smażyć 5-8 minut.
Dodać ugotowany, odsączony ryż. Smażyć jeszcze przez ok. 1 minutę.
Zdjąć z ognia i wymieszać z drobno posiekaną pietruszką.
Podawać z cytryną.
 
~~~
 
Przyszedł czas na deser. W międzyczasie Gabryś został pouczony jak uwieść nim dziewczynę. Chyba od dzisiaj to On będzie je przygotowywał, nie ja ;) Jak wspominałam na początku, od ostatniego dania właściwie zaczęliśmy, bo musiało postać w lodówce. Wersja, którą zrobiliśmy była dla mnie ciut za ciężka. Ja jednak wolę dodać tyle białek, ile jest żółtek, czego Leonardo i Alfredo nie są zwolennikami. Nie wiem jak reszta Włochów ;) Naszą ulubioną wersję znajdziecie tutaj, a poniżej podaję przepis, z którego korzystaliśmy na warsztatach. Na szczęście bez koncentratu ;)
 
Pudliszki tiramisu
 
TIRAMISÙ
 
składniki na 8 porcji:
 
- 500g mascarpone (wyjęty z lodówki co najmniej godzinę wcześniej)
- 5 jajek (dobrych jakościowo i jak najświeższych)
- 100g cukru pudru
- 1 łyżka zwykłego cukru
- 200g podłużnych biszkoptów (typu savoiardi)
- 4 filiżanki zimnej, mocnej kawy
- szczypta soli
- gorzkie kakao 
- kieliszek mocnego alkoholu (o ile dobrze pamiętam, na warsztatach było to whisky)
 
Kawę zaparzyć z łyżką cukru i ostudzić.
Oddzielić białka od żółtek. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem, aż zrobią się jasne. Mieszając, dolewać alkohol.
Mascarpone przełożyć do miski i wyrobić go drewnianą łyżką, żeby stał się bardziej kremowy.
Żółtka połączyć dokładnie z mascarpone. Można już taki krem zostawić, ale można też dodać białka. My dodaliśmy 2 albo 3, już nie pamiętam.
Białka ubić na bardzo sztywną pianę i delikatnie wmieszać w masę serową.
Na dno słoiczków wyłożyć po 1 łyżce kremu. 
Biszkopty nasączyć kawą wkładając je do niej, szybko obracając i od razu wyciągając. Nie można ich za długo moczyć, bo się rozpadną.
Dla ładniejszego efektu, połówki nasączonych biszkoptów ułożyć pionowo, wzdłuż ścianek słoiczków.
Na środku układać warstwy krem - nasączone biszkopty - krem - biszkopty prostopadle do poprzedniej warstwy i zakończyć kremem.
Postukać słoiczkiem o blat, żeby krem się równomiernie rozłożył.
Schłodzić w lodówce (co najmniej 2-3h) i tuż przed podaniem posypać gorzkim kakao.
 
- - - - -
 
Zdecydowanie to najzabawniejsze warsztaty, na jakich byłam do tej pory, dziękuję, że mogłam wziąć w nich udział :) Oby to nie były ostatnie warsztaty z Pudliszkami.
Jednocześnie muszę przyznać, że jestem zaskoczona tym, jak wiele potraw chętnie bym powtórzyła w swojej kuchni. 
Bardzo gorąco je Wam polecam! I nie bójcie się koncentratu :)
 
Szablon