biało-czerwone gotowanie

warsztaty

czwartek, 01 maja 2014

 

koncentrat Pudliszki

Już drugi raz mieliśmy okazję razem z Gabrysiem wziąć udział w warsztatach organizowanych przez Pudliszki. Tym razem głównym składnikiem potraw był... koncentrat pomidorowy firmy Pudliszki - ponoć najczęściej kupowany przez Polaków. Większość osób trochę kręciła nosami pamiętając, jak bardzo wyczuwalny był ketchup na ostatnich warsztatach. Tym razem na szczęście zachowaliśmy umiar. Koncentrat okazał się fajnym dodatkiem. Podbijał smak, ale nie dominował, a to duży plus :)

Pudliszki

 
Na miejscu przywitali nas dwaj przesympatyczni Włosi - Alfredo Boscolo i Leonardo Masi , twórcy "Kuchni Dantego", którzy od razu uprzedzili nas, że nie potrafią gotować ;) To zupełnie tak, jak my! :P
 
Pudliszki
 
Na szczęście tym razem wszyscy razem przygotowywaliśmy wszystkie dania z listy. Nikogo nic nie ominęło, a i atmosfera była o wiele przyjemniejsza. I przygotowywane jedzenie smaczniejsze ;)
 
Pudliszki
 
Zaczęliśmy od tiramisù, bo musiało postać trochę w lodówce, ale o nim będzie później.
 
- - - - -
 
Pierwszym wytrawnym daniem była bardzo treściwa zupa z czerwonej soczewicy z dużą ilością papryki. Znam osoby, które twierdzą, że zupą najeść się nie da. Szczególnie, kiedy nie ma ziemniaków/ryżu/kaszy/makaronu ani nie jest podana z chlebem. Ta zupa myślę, że dałaby radę ich przekonać, że to nie jest prawda :) 
Nie wpadłabym na to, żeby taką zupę podać z małym chlustem octu. Ja jednak wolałam bez, za to wiele osób było zachwyconych tym połączeniem, więc warto spróbować. 
 
Pudliszki zupa z soczewicy
 
CZERWONA ZUPA Z SOCZEWICY
 
- 200g zielonej soczewicy
- 1 papryka (albo pół żółtej i pół czerwonej)
- 1 cebula
- 800ml wywaru warzywnego (na "świętej trójcy" - marchewce, selerze i cebuli)
- 20g koncentratu pomidorowego
- 80g pancetty
- sól
- świeża ostra papryczka
+ biały ocet winny do podania
 
Paprykę umyć i pokroić w paski. Cebulę obrać, pokroić w piórka. Pancettę drobno posiekać (odpowiednio tłusta i odpowiednio drobno posiekana, powinna się niemal rozpuścić podczas gotowania). Ostrą papryczkę przekroić na pół, wyciągnąć ziarenka. Można ją zostawić w dużym kawałku i po zagotowaniu wyciągnąć, a można posiekać drobno i zostawić, żeby zupa była ostrzejsza. Rozgrzać oliwę z oliwek w garnku z grubym dnem - razem z papryczką. Dodać pancettę, podsmażać 1-2 minuty. Dodać cebulę i paprykę, dusić pod przykryciem na wolnym ogniu przez ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając i ewentualnie dolewając kilka łyżek wody lub bulionu. Dodać soczewicę, koncentrat i wlać bulion. Doprowadzić do wrzenia i gotować 20-30 minut, aż soczewica zmięknie. Doprawić do smaku solą. Podawać z łyżeczką octu winnego.
 
~~~
 
Kolejny był sos bolognese w wersji ekspresowej. Baliśmy się go bardzo, ale, jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Okazuje się, że odrobina koncentratu zamiast ogromnych ilości świeżych pomidorów (lub chociaż z puszki) sprawi, że otrzymamy smaczny sos zamiast zupy pomidorowej z mielonym mięsem ;) Dla mnie zaskakujące było też mleko, ale efekt był naprawdę smaczny. I pamiętajcie - im szybciej chcecie przygotować bolognese, tym lepszej jakości musi być mięso. Jeśli macie gorszej jakości, dajcie mu czas (4-5h).
 
Pudliszki bolognese
 
EKSPRESOWY SOS BOLOŃSKI
 
- 300g mięsa (mostek lub szponder wołowy)
- bulion warzywny
- masło i oliwa do smażenia
- 150g surowego boczku
- kilka listków świeżej szałwii
- gałązka rozmarynu
- 50g marchwi
- 50g selera naciowego
- 50g cebuli
- 20g koncentratu pomidorowego
- 1 szkl tłustego mleka
-  ½ szkl wytrawnego czerwonego wina
- sól i pieprz
 
Mięso zmielić (razem z boczkiem). Marchewkę, selera i cebulę drobno posiekać i podsmażyć na oliwie, żeby zmiękły. Odłożyć na bok.
Na patelni rozgrzać oliwę z masłem i podsmażyć na niej świeże zioła, żeby oddały aromat.
Wrzucić mięso, po kilku minutach wyjąć zioła zanim zgorzknieją. Jak mięso zbrązowieje, wlać wino. Chwilę podsmażyć, dodać koncentrat.
Następnie dodać usmażone wcześniej warzywa po odparowaniu wina, podlać bulionem. Dusić razem ok. 20 minut, po czym dodać mleko i doprawić do smaku. W razie potrzeby dolewać trochę bulionu.
Podawać sos wymieszany na patelni ze świeżym makaronem, posypany startym parmezanem.
 
~~~
 
Gdy sos boloński się dusił, zajęliśmy się krewetkami. Na początku z Gabrysiem je obieraliśmy i odwłoki trafiły do wody, dzięki czemu powstał aromatyczny wywar do ugotowania czarnego ryżu. Jest twardszy od białego, ale o wiele ciekawszy w smaku. Koniecznie musimy go poszukać w sklepach. A całe danie było super jako przystawka. Nadaje się również na kolację lub jako obiad z sałatką. Mnie smakowało mimo pietruszki, a Gabrysiowi mimo... krewetek ;) Proste, szybkie i bardzo dobre.
 
Pudliszki krewetki
 
ZAKAZANY RYŻ VENERE Z KREWETKAMI
 
składniki na 4 porcje:
 
- 200g ryżu
- 1 ząbek czosnku
- 1 ostra papryczka (można dać tylko kawałek)
- ok. 20 dużych krewetek
- 1 łyżka koncentratu pomiorowego
- 20ml białego, wytrawnego wina
- natka pietruszki
- sól
 
Krewetki obrać, odwłoki wrzucić do garnka z dużą ilością wody. Ugotować w tej wodzie ryż (ok. 20 minut).
W tym czasie na patelni rozgrzać na małym ogniu oliwę, wrzucić przekrojony ząbek czosnku i papryczkę. 
Dodać krewetki, zwiększyć ogień i smażyć, aż zrobią się różowe. Podlać winem i odparować.
Zmniejszyć ogień, wyjąć czosnek i papryczkę, dodać koncentrat i sól. Smażyć 5-8 minut.
Dodać ugotowany, odsączony ryż. Smażyć jeszcze przez ok. 1 minutę.
Zdjąć z ognia i wymieszać z drobno posiekaną pietruszką.
Podawać z cytryną.
 
~~~
 
Przyszedł czas na deser. W międzyczasie Gabryś został pouczony jak uwieść nim dziewczynę. Chyba od dzisiaj to On będzie je przygotowywał, nie ja ;) Jak wspominałam na początku, od ostatniego dania właściwie zaczęliśmy, bo musiało postać w lodówce. Wersja, którą zrobiliśmy była dla mnie ciut za ciężka. Ja jednak wolę dodać tyle białek, ile jest żółtek, czego Leonardo i Alfredo nie są zwolennikami. Nie wiem jak reszta Włochów ;) Naszą ulubioną wersję znajdziecie tutaj, a poniżej podaję przepis, z którego korzystaliśmy na warsztatach. Na szczęście bez koncentratu ;)
 
Pudliszki tiramisu
 
TIRAMISÙ
 
składniki na 8 porcji:
 
- 500g mascarpone (wyjęty z lodówki co najmniej godzinę wcześniej)
- 5 jajek (dobrych jakościowo i jak najświeższych)
- 100g cukru pudru
- 1 łyżka zwykłego cukru
- 200g podłużnych biszkoptów (typu savoiardi)
- 4 filiżanki zimnej, mocnej kawy
- szczypta soli
- gorzkie kakao 
- kieliszek mocnego alkoholu (o ile dobrze pamiętam, na warsztatach było to whisky)
 
Kawę zaparzyć z łyżką cukru i ostudzić.
Oddzielić białka od żółtek. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem, aż zrobią się jasne. Mieszając, dolewać alkohol.
Mascarpone przełożyć do miski i wyrobić go drewnianą łyżką, żeby stał się bardziej kremowy.
Żółtka połączyć dokładnie z mascarpone. Można już taki krem zostawić, ale można też dodać białka. My dodaliśmy 2 albo 3, już nie pamiętam.
Białka ubić na bardzo sztywną pianę i delikatnie wmieszać w masę serową.
Na dno słoiczków wyłożyć po 1 łyżce kremu. 
Biszkopty nasączyć kawą wkładając je do niej, szybko obracając i od razu wyciągając. Nie można ich za długo moczyć, bo się rozpadną.
Dla ładniejszego efektu, połówki nasączonych biszkoptów ułożyć pionowo, wzdłuż ścianek słoiczków.
Na środku układać warstwy krem - nasączone biszkopty - krem - biszkopty prostopadle do poprzedniej warstwy i zakończyć kremem.
Postukać słoiczkiem o blat, żeby krem się równomiernie rozłożył.
Schłodzić w lodówce (co najmniej 2-3h) i tuż przed podaniem posypać gorzkim kakao.
 
- - - - -
 
Zdecydowanie to najzabawniejsze warsztaty, na jakich byłam do tej pory, dziękuję, że mogłam wziąć w nich udział :) Oby to nie były ostatnie warsztaty z Pudliszkami.
Jednocześnie muszę przyznać, że jestem zaskoczona tym, jak wiele potraw chętnie bym powtórzyła w swojej kuchni. 
Bardzo gorąco je Wam polecam! I nie bójcie się koncentratu :)
 
niedziela, 04 sierpnia 2013

 

cook up

Byliśmy niedawno z Gabrysiem na bardzo ciekawych warsztatach. W życiu nie wpadłabym na to, że można użyć w taki sposób ketchupu, a sądziłam do tej pory, że potrafię go kreatywnie wykorzystać. Myliłam się ;)

cook up

Warsztaty odbyły się w CookUp Studio, do którego nie mogliśmy dotrzeć. Błądziliśmy razem z Adą i Olą, ale ostatecznie się udało :) Ja jestem tym miejscem zachwycona, jedynie brak klimatyzacji trochę dokuczał.

cook up

Poza tym było super - bardzo pomocny kucharz prowadzący (Paweł Kibart), wygodne miejsce pracy i bardzo ciekawe dania. Idealne warunki do nauki nowych dań, więc do dzieła.

Paweł Kibart

Zostaliśmy podzieleni na grupki. Odkąd ja jestem na diecie, Gabryś cierpi na brak żeberek, więc od razu się do nich zgłosiliśmy. Te już się gotowały w bulionie. My zajęliśmy się resztą, czyli sosem BBQ. Muszę przyznać, że sos, gdy trochę się przegryzł, był fantastyczny! Pozwolono nam zabrać trochę do domu (w pustych butelkach po ketchupie ;)). Zagotowałam go, przelałam do słoiczków i zapasteryzowałam :) Bardzo polecam.

żeberka bbq

ŻEBERKA Z KETCHUPOWYM SOSEM BARBECUE

- 3kg żeberek wieprzowych
- 0,5kg cebuli
- 1kg marchewki
- 0,5kg selera naciowego
- 1 główka czosnku
- 0,2kg wędzonych śliwek 
- 3 butelki łagodnego ketchupu
- 1 butelka pikantnego ketchupu
- sporo Tabasco

Żeberka poporcjować, gotować w bulionie, aż kostka da się swobodnie oddzielić od mięsa, odsączyć i ułożyć na dużej blasze do pieczenia.
Warzywa pokroić i lekko podsmażyć, zalać wodą i gotować do miękkości. Zmiksować i dodać ketchup. Dokładnie wymieszać, dodać pokrojone śliwki. Lekko zredukować sos.
W tak przygotowanym sosie obtoczyć żeberka i piec w temp. 200°C, aż sos na wierzchu zacznie się rumienić.

~~~

Obok nas dziewczyny robiły oryginalną przekąskę. Trochę było mi ich żal, jak się męczyły z rozwałkowywaniem ciasta. Wspólnie ponarzekałyśmy na brak odpowiedniej końcówki do KitchenAid'a ;) Tyle zabawy, a nikt nie pamiętał, żeby włączyć piekarnik i efekt był średni. Ale potraktuję go jako inspirację :)

cannelloni

KETCHUPOWE CANNELLONI Z MOZZARELLĄ

- 1kg mąki
- 6 jaj
- ok. 200g ketchupu
- mozzarella
Z mąki, jaj i ketchupu wyrobić ciasto. Cienko je rozwałkować i pokroić w prostokąty o wymiarach ok. 10x20cm.
Ugotować ciasto w osolonej wodzie. Mozzarellę pokroić w grube plastry, pozawijać w makaron. Włożyć do piekarnika na 10 minut, piec w 100°C.
Podawać z sosem bazyliowym.
~~~

Nie wiem, kto się męczył bardziej. Czy dziewczyny z cannelloni, czy dziewczyny ze skrzydełkami. Tym drugim Gabryś pomagał nacinać skrzydełka, kiedy ja kroiłam warzywa do sosu BBQ. Widziałam, że trzeba było w to włożyć bardzo dużo siły. Męczące danie, ale bardzo efektowne :)

skrzydełka

PIKANTNE SKRZYDEŁKA Z KURCZAKA

- 60 skrzydełek z kurczaka
- 3 butelki pikantnego ketchupu
- 1 mały słoik marynowanych cebulek
- 1 mały słoik ogórków konserwowych
- Tabasco
- 200ml oliwy z oliwek
- 200g miodu
- 100ml octu z białego wina
Skrzydełka przeciąć na pół. Odkroić lotkę, a następnie obciągnąć mięso z kości.
Wszystkie składniki sosu zmiksować i wymieszać. Doprawić do smaku. Zamarynować w nim skrzydełka, ułożyć kostką do góry na dużej blasze do pieczenia. Piec, aż się zrumienią w 200°C.

~~~

Wydaje mi się, że jednym z przyjemniejszych w przygotowaniu, a na pewno najsmaczniejszym daniem, była ryba. Tempura bardzo szybko traci swoją chrupkość, więc w trakcie smażenia całe pielgrzymki chodziły próbować po kawałku. Pychotka! Dobrze, że przez dietę nie mogłam zjeść zbyt wiele, bo już niczego innego nie dałabym rady spróbować, jadłabym tylko tę rybę ;)

dorsz

DORSZ W KETCHUPOWEJ TEMPURZE

- 3kg filetów z dorsza
- 1kg tempury
- 2 butelki łagodnego ketchupu
Dorsza oczyścić i pokroić w paski. Z tempury i ketchupu zrobić ciasto. Dorsza zanurzyć w cieście i smażyć w głębokim tłuszczu. Odsączyć na papierze i od razu podawać.

~~~

Ostatnie danie, najbardziej zaskakujące, to deser. Tak, deser z ketchupem. Konkretniej lody. Niby nazwane sorbetem, ale miały konsystencję kremowych lodów. Były bardzo... ciekawe ;) W pierwszej chwili pyszne waniliowe lody, a za moment bum! ketchup! 

lody

LODY KETCHUPOWO-WANILIOWE

- 6 jaj
- 200g cukru
- laska wanilii
- ketchup
Jaja ubić na puszystą masę. Z 200ml wody, cukru i wanilii przygotować syrop. Gdy masa jajeczna się ubije, wciąż mieszając, powoli wlewać syropem a następnie ketchup. Masę zamrozić w sorbetierze (czy to to samo co maszyna do lodów?)

 ~~~

Podsumowując, warsztaty były bardzo udane. Co prawda część dań była bardzo trudna, a część nieporównywalnie prostsza, ale ze wszystkimi sobie poradziliśmy :) Fajnie było poznać kolejnych Blogerów na żywo i wspólnie gotować, a następnie jeść i wymieniać się opiniami :) Może jak dla mnie za dużo było ketchupu w większości dań, ale przecież o to chodziło, miał być wyczuwalny. 

~~~

A tu mały bonus, my:)
czyli ja i Gabryś próbujemy poprzestawiać garnki i włączyć, co trzeba, żeby móc ugotować warzywa na sos BBQ :)

my
sobota, 13 kwietnia 2013

W ostatni wtorek byliśmy z Gabrysiem na bardzo fajnych warsztatach sushi w Sushi Club by Sensi. Jest to bardziej ekskluzywny odłam sieci Sensi Sushi. Bardzo przyjemne miejsce. Z dala od zgiełku centrum Warszawy, a jednak nadal na tyle blisko, żeby móc wyskoczyć tam z pracy na lunch. Ale ja nie o tym miałam... Zostałam zaproszona na drugą edycję warsztatów dla blogerów. Pierwsze przez uczestników wspominane były bardzo dobrze, tym bardziej się cieszyłam :)

Niestety ograniczenia bloxa kolejny raz nie pozwalają mi wrzucić całego posta ze zdjęciami, więc na pełną relację zapraszam Was gdzie indziej. Wystarczy kliknąć w zdjęcie poniżej
sushi
Przepraszam za takie rozwiązania, ale już niedługo... tylko ciii :)
wtorek, 09 października 2012

pieczątkamasz gulasz

Dostałam niedawno zaproszenie na gulaszowe warsztaty w Bistro Magdy Gessler - Masz Gulasz.
Przyznam szczerze, że po przeczytaniu relacji z poprzednich warsztatów w Krokodylu, spodziewałam się wszystkiego... ale dopytałam, właścicielka nie miała w planach pojawienia się na warsztatach, więc się uspokoiłam i jeszcze "przyciągnęłam" ze sobą m.in. Shinju i Ewelinę :) Właściwie Shinju tu prawie dosłownie, bo się spotkałyśmy w autobusie po drodze ;)

przekąska ze Słonego

Zaczęliśmy od małego poczęstunku ze Słonego (każdy wybrał inną pastę, ja m.in. jajeczną), posiedzieliśmy, pogadaliśmy, porobiliśmy zdjęcia, wymieniliśmy się adresami blogów, po czym przyszedł czas na wstęp. Przywitała nas m.in. najważniejsza osoba tego dnia - szefowa kuchni Urszula Ziółkowska.
Poznaliśmy tego dnia zupełnie inną "twarz" gulaszu. Generalnie gulasz kojarzy nam się z czymś w stylu gęstej zupy z dużą ilością długo duszonego mięsa i warzyw i... tłuszczu.  Nie tym razem ;) Co prawda dania, które przygotowywaliśmy mało kto nazwałby gulaszem, prawdopodobnie, ale nie powiem, żeby mi to najmniejszym chociaż stopniu przeszkadzało ;)


słoiki

zdjęcie udostępnione przez Masz Gulasz



Przejdźmy zatem do gotowania. Przed nami 3 stoły i gulasze. Dzielimy się na "drużyny", ale żeby nie było, że każdy się uczy tylko jednego przepisu, każdy zajmuje się każdym gulaszem. Tzn. w każdej grupie był ktoś, kto kroił paprykę, mięso itd., potem to wszystko razem zbieraliśmy i przy jednym stanowisku przygotowywaliśmy w garnku jeden gulasz, po czym przechodziliśmy do przygotowywania. W międzyczasie tylko co jakiś czas ktoś mieszał wcześniej zrobione ;) Bardzo sprawna i świetnie zorganizowana praca w moim odczuciu. Nikt się nie nudził, podejrzewam, że nikt też nie czuł się pominięty, czyli bardzo w porządku :) A, zapomniałam wspomnieć o najważniejszym - przygotowywaliśmy gulasze, które są normalnie w menu Masz Gulasz i mam nadzieję, że na co dzień smakują tak samo ;)

pisto

PISTO

składniki na 4 porcje:
- oliwa z oliwek (z drugiego tłoczenia)
- 2 ząbki czosnku
- 200g cukinii
- 200g bakłażana
- 200g czerwonej papryki
- 1 puszka pomidorów pellati (bez skórki)
- sól i pieprz do smaku
do dekoracji:
- 4 jajka
- garść natki pietruszki

Obrać i drobno posiekać czosnek. Cukinię i bakłażana pokroić w ok. 1-cm talarki, po czym każdy katarek w grube paski. Paprykę też pokroić w paski. Rozgrzać w garnku oliwę, zeszklić na niej czosnek, wrzucić cukinię i mieszać, żeby czosnek się nie spalił, a cukinia, żeby zmiękła. Następnie dodać bakłażana i paprykę, wymieszać, zalać pomidorami z puszki i dusić wszystko ok. 10 minut. 

pisto z jajkiem

Jajka usmażyć na rozgrzanej patelni, podawać każdą porcję z jajkiem sadzonym na wierzchu. Jajko powinno być posypane natką pietruszki i odłożoną papryką pokrojoną w kostkę, ja wolałam sam pieprz ;)

Z tymi jajkami był lekki problem, bo strasznie nam przywierały do patelni ;) Hasłem przewodnim smażenia było: "Jestem blogerem kulinarnym, nie umiem usmażyć jajka sadzonego" :P choć ostatecznie okazało się, że choć ciężko było zdjąć (a właściwie zeskrobać jajko z patelni, wyszło mi wyśmienite - z chrupiącą otoczką, miękkim, ale zwartym białkiem i płynnym w środku żółtkiem :)

ja i cukinia

zdjęcie udostępnione przez Masz Gulasz



A poniżej danie, które podbiło serca nas wszystkich. Dla mnie to raczej sos do makaronu ;) z resztą wiele razy jadłam niemal identyczny, zwany Pollo, tyle, że dodatkowo z czosnkiem i pieczarkami. Uwielbiam :) W połączeniu z kaszami też okazał się obłędny :) Zdecydowanie będę do niego wracać. Podejrzewam,  że nie tylko ja ;)

kurczak

GULASZ Z KURCZAKA I SUSZONYCH POMIDORÓW

składniki na 4 porcje:
- oliwa z oliwek
- 300g oczyszczonej piersi z kurczaka
- 1 cebula
- 50g suszonych pomidorów
- 150g świeżego szpinaku
- 200ml śmietany 36%
- sól i pieprz

Kurczaka i cebulę pokroić w kostkę, rozgrzać olej w garnku i obsmażyć mięso z cebulą. Pomidory pokroić w drobną kostkę. Mieliśmy bardzo duże liście szpinaku, więc pokroiliśmy je w dość grube paski, ale tego standardowej wielkości szpinaku sprzedawanego w paczkach bym już nie kroiła, bo "zginie". Dodać do garnka pomidory i szpinak, zalać wszystko śmietaną i dusić ok. 10 minut.  Przed podaniem doprawić solą i pieprzem do smaku.

Na koniec gulasz, który najmniej do mnie przemawiał, bo... nie lubię zielonej papryki i oliwek ;) ale pomijając je, reszta była ok :) chętnie w jakieś zimowe popołudnie ugotuję go z czerwoną papryką, a oliwki dam tylko zainteresowanym do posypania ;)

gulasz cielęcina

GULASZ Z CIELĘCINY Z TYMIANKIEM I ZIELONYMI OLIWKAMI

składniki na 4 porcje:
- oliwa z oliwek
- 300g chudej cielęciny
- 1 cebula
- 200g pomidorów
- 200g zielonej papryki
- kilka gałązek świeżego tymianku
- 1 liść laurowy
- 50g zielonych oliwek bez pestek
- sól i pieprz

Cielęcinę pokroić w 2-cm kostkę, pomidory sparzyć, obrać i pokroić w kostkę, cebulę w piórka. W garnku rozgrzać oliwę, obsmażyć mięso, po czym je wyjąć i odstawić w ciepłe miejsce. Paprykę pokroić w paski. Na pozostałym tłuszczu zeszklić cebulę, po czym dodać paprykę i pomidory, dusić na mniejszym ogniu ok. 15 minut. Dodać obsmażoną cielęcinę, oberwane listki tymianku oraz liść laurowy i dusić ok. 20 minut co jakiś czas mieszając.  Doprawić do smaku, dodać oliwki pokrojone w plasterki i dusić kolejne 20 minut.

Tak wyszło, że to mnie przypadło smażenie cielęciny. Porcja była dużo większa niż w powyższym przepisie, bo miała wystarczyć dla kilkunastu osób. Rozgrzałam olej, dostałam michę z mięsem i łopatkę. Akurat pani Urszula stała naprzeciwko mnie, więc pewnie wrzuciłam jedną partię mięsa i zerkam na nią - nie reaguje, więc dorzucam drugą partię, znowu zerkam kątem oka - nadal nic, więc w końcu wrzucam całe mięso. I co wtedy słyszę? Że powinnam była smażyć partiami. Czemu tak późno? Serio nie nauczyłabym się, jakbym usłyszała STOP w odpowiednim momencie? Nie lubię, jak ktoś mnie na siłę próbuje uczyć na błędach. Praktykował to mój instruktor, jak pozwalał mi np. skręcić na skrzyżowaniu w lewo zajeżdżając komuś drogę. Do tej pory nie mam prawa jazdy. Na szczęście była to jedyna rzecz, która mi się nie spodobała i podejrzewam, że nikt inny nie zwrócił na to uwagi. Choć później trzeba było odlać wodę z cielęciny, bo się zaczęła dusić we własnym sosie ;)

A wszystko należy podawać z kaszami (ja jadłam z pęczakiem, kaszą jęczmienną i gryczaną) i/lub ryżami.

kasze

Jakby się po tym wszystkim okazało, że przypadkiem jeszcze jesteśmy głodni, dostaliśmy taką oto niepozorną zupkę gulaszową...

zupa gulaszowa

... która była bardzo bogata i smaczna :)

zupa gulaszowa

I na deser Kaiserschmarrn, czyli austriacki omlet z cukrem pudrem i powidłami śliwkowymi

keiserschmarrn

Ja ogólnie jestem bardzo zadowolona. Cieszę się, że zostałam zaproszona, bardzo miło spędziłam czas. Opinie o bistro czytałam różne, ale muszę przyznać, że chętnie wrócę któregoś dnia, żeby sprawdzić, czy jedzenie na co dzień faktycznie jest takie, jak to, co przygotowywaliśmy. Bo było bardzo smacznie :)

obraz

niedziela, 17 czerwca 2012


Trochę minęło od tych warsztatów w Makro, ale lepiej napisać o tym późno, niż wcale ;) Podobno po Afrodyzjakach ktoś stwierdził, że moglibyśmy przygotowywać więcej potraw. Wygląda na to, że nasi ulubieni kucharze bardzo się tym przejęli, bo na grillowych warsztatach zrobiliśmy baaardzo dużo :) Głównie dlatego ten post powstawał prawie miesiąc ;) Oprócz tego, że dostaliśmy super materiały, to ja jeszcze robiłam ogrom swoich notatek :)

makro horeca
Zacznę od wędzonej makreli :) Zastaliśmy ją w chłodzącej szufladzie już jakiś czas (ok. 4h) moczącą się w tzw. peklówce (słonej wodzie z zielem angielskim, liściem laurowym i pieprzem). Osuszyliśmy ją ręcznikami papierowymi i zawiesiliśmy na autorskich haczykach Makro. Wynieśliśmy na dwór, żeby wyschły i po 0,5h zaczęliśmy wędzić. W tym momencie zamarzyła mi się własna wędzarnia ;)

makrela

~~~


Po powrocie do kuchni, polędwiczkę wieprzową podzieliliśmy na 3 części. Najpierw wykorzystaliśmy środkową część, a "ogon" i "głowę" odłożyliśmy na później.

polędwiczka środkowa
MARYNATA DO POLĘDWICZKI

- środkowa część polędwiczki wieprzowej
- 1 ząbek czosnku
- 1 gałązka rozmarynu
- musztarda francuska
- olej
- szczypta cukru
- 1 ziarnko jałowca

Mięso oczyścić. Czosnek pokroić w drobną kostkę, z gałązki rozmarynu zerwać listki i drobno posiekać. Wymieszać składniki marynaty, dokładnie obtoczyć w niej polędwiczkę i przełożyć do foliowego woreczka. Za pomocą maszyny próżniowej Vacu wyssać powietrze z woreczka i zgrzać brzegi. W ten sposób mięso szybciej przejdzie marynatą, dzięki czemu po upieczeniu, będzie bardziej aromatyczne.

~~~

kurczak bbq
PIERSI Z KURCZAKA W TYMIANKU

- 1 pojedyncza pierś z kurczaka
- 1 łyżka miodu
- listki z 2 gałązek tymianku
- 1 łyżka oleju
- szczypta słodkiej papryki
- sól i pieprz

Pierś oczyścić usuwając polędwiczkę. Wymieszać wszystkie składniki marynaty i obtoczyć w nich mięso. Odstawić do lodówki.


KLASYCZNY SOS BBQ

- 4 plastry ananasa
- ok. 200g dobrego jakościowo ketchupu
- 1 mała cebula
- 1 ząbek czosnku
- ok. 100ml soku z ananasa
- 1 łyżka sosu Worchester
- 2 łyżki brązowego cukru

Cebulę, czosnek i ananasa posiekać (nie musi być drobno). Rozgrzać garnek na maxa, skarmelizować cukier, dodać cebulę i czosnek i mieszając wrzucić ananasa. Wręcz wskazane jest, żeby się trochę przypaliły. Dodać ketchup i sok ananasowy. Zmniejszyć na średni ogień. Dodać Worchestera i jeśli sos jest za gęsty, ok. 70ml wody. Nasz wyszedł za słodki, więc dodałyśmy z Kasią pieprzu. Sos powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Zdjąć z ognia, zmiksować ręcznym mikserem. Podawać do kurczaka i nie tylko.

~~~

Drugi sos był z serii tych, które albo zachwycają albo wręcz odwrotnie ;) W smaku był bardzo ciekawy, ale raczej nie dla mnie, bo nie lubię rodzynek ;) Poza tym był dla mnie zbyt majonezowy ;) Chętnie bym go zmodyfikowała. Ale zdecydowanie zyskał swoich fanów :)

bombay curry
BOMBAY CURRY

- żółta pasta curry (ilość wg uznania, u nas ~25g)
- 30g płatków migdałów
- 40g rodzynek
- 1/2 łyżki miodu
- 1 banan
- 200g majonezu (u nas było ok. 250g)
- szczypta soli
- ok. 70ml gorącej wody (u nas 200)

Wodę wlać do niedużego garnka, wsypać rodzynki i zagotować. Dodać pastę curry, odstawić na bok i dodać miód. Wymieszać do rozpuszczenia. Banana obrać, pokroić na 0,8-1cm plastry. Do małej miseczki wlać majonez. Rodzynki wyjąć z wody i wrzucić do majonezu. Dodać 4 łyżki zalewy z rodzynek i dokładnie wymieszać. Dodać szczyptę soli, płatki migdałów i banany. Delikatnie wymieszać i schłodzić. Podawać do grillowanego mięsa.

~~~

stek
Najważniejsze były grillowane steki, na które niestety na świeżym powietrzu zaczęło za bardzo wiać, więc smażyliśmy je na grillowych patelniach. To dla mnie pocieszające, bo mogę sobie takie przygotować w domu :) Użyliśmy masła klarowanego, a patelnię bardzo mocno rozgrzaliśmy. Steki ułożyliśmy dopiero, gdy patelnia zaczęła dymić i smażyliśmy z obu stron posypane pieprzem. Następnie jedliśmy z sosami stekowymi. Pycha :)

~~~

A pamiętacie polędwiczkę? Zostały z niej dwa kawałki, do których wróciliśmy później. Zrobiliśmy z nich... faworki :D


faworki

FAWORKI Z POLĘDWICZEK I BOCZKU

- 2 "końcówki" polędwiczki wieprzowej
- 4 cienkie, długie plastry boczku
- pieprz

Każdy kawałek ułożyć pionowo na desce, ścisnąć, żeby się spłaszczył, ułożyć pod folią spożywczą i rozbić na grubość ok. 0,5cm. Płaską stroną tłuczka rozbić (a może nawet rozetrzeć) brzegi mięsa na grubość papieru, żeby uzyskać mniej więcej kształt prostokąta o wymiarach 15x30cm. Cieniutkie brzegi podwinąć pod spód tworząc o połowę mniejszy prostokąt, jeszcze raz całość rozbić. Wzdłuż ułożyć po dwa plastry boczki. Między nimi zrobić głębokie rozcięcie długości ok. 7cm i lekko rozchylić. Zawinąć mięso jak faworki (przeciągając brzegi przez dziurkę. Posypać pieprzem i odstawić do lodówki.

~~~


I coś dla fanów ryb :) Na szczęście w naszym zespole był mężczyzna, który dzielnie kroił dla nas łososia :)

łosoś butterfly
ŁOSOŚ BUTTERFLY

- 1 filet z łososia ze skórą
- pieprz cytrynowy
- sól
- olej

Filet rozłożyć skórą do dołu. Wyjąć wszystkie ości, odkroić tłuszcz i pokroić mięso w plastry ok. 8-10cm szerokości. Ostatni - przy ogonie - odłożyć. Z niego robi się tatara ;) Przez środek każdego kawałka, wzdłuż nacięcia, zrobić jeszcze jedno, ale płytsze, żeby nie rozciąć skóry. Złożyć każdy kawałek tak, żeby kawałki skóry się ze sobą połączyły i schowały w środku. Podczas pieczenia się sklei. Tak złożony kawałek przypomina trochę motyla, stąd nazwa. Każdy stek należy posypać pieprzem i solą, skropić oliwą i odstawić do lodówki. Kratkę przeznaczoną do grillowania ryb posmarować odrobiną oleju i ułożyć w niej filety tuż przed grillowaniem.

~~~


Wbrew pozorom przygotowaliśmy nie tylko mięso. Pojawiły się także warzywne szaszłyki. Przyznam szczerze, że do tej pory nie marynowałam warzyw, które miały wylądować na wykałaczkach/szpadkach. Dzięki warsztatom zacznę, bo są o wiele smaczniejsze :) Przy okazji dowiedziałam się, że imbiru wcale nie muszę obierać obieraczką, tracąc sporą jego ilość. Skórkę można bardzo ładnie zeskrobać łyżeczką :) Wiedzieliście?

szaszłyki warzywne
SZASZŁYKI WARZYWNE

- cukinia
- bakłażan
- czerwona papryka
- żółta papryka
- 1 ząbek czosnku
- 4 cienkie plasterki imbiru
- 2 łyżki oleju
- szczypta brązowego cukru
- sól i pieprz

Warzywa umyć osuszyć i pokroić - cukinię i bakłażana w 1-cm plastry, paprykę na 4 równe części. Czosnek i imbir posiekać. Wszystkie składniki marynaty wymieszać razem, dokładnie obtoczyć warzywa ze wszystkich stron i odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin. Po tym czasie nadziać poziomo na szpadki i grillować.

Oczywiście wszystkie mięsa także należy po wyciągnięciu z lodówki grillować ;)

~~~

A na zakończenie, stolik smakowitości, które Makro przygotowało dla nas do grilla :)

bufet

niedziela, 12 lutego 2012
Na początek chciałabym podziękować Makro i Durszlakowi za możliwość wzięcia udziału w moich pierwszych warsztatach :)
Po drugie dziękuję wszystkim blogerom i fantastycznym kucharzom za świetną atmosferę i współpracę :) 
Bardzo żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w poprzednich warsztatach, ale teraz już jestem pewna, że za nic nie przegapię następnych! 
Z racji zbliżających się walentynek, tematem warsztatów oczywiście były afrodyzjaki :) Próbowałam wcześniej zgadnąć, co będziemy pichcić. Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że pojawią się ostrygi i czekolada :) Zgadłam! Ale zaczęliśmy od muli. Dla mnie bardzo ciekawe, nowe doświadczenie. Nie spodziewałam się, że ich przygotowanie jest tak szybkie i proste, a do tego zjawiskowe :) Smak zaskakujący. 


MULE

składniki na 2 duże porcje:
- 1 kg świeżych muli
- 1 łyżka klarowanego masła
- 2 ząbki czosnku
- 1 szalotka
- ½ papryczki chili
- ½ pęczka natki pietruszki
- 3 łyżki winiaku
- 250 ml białego wina
- 4 łyżki śmietany kremówki
- 1 łyżka masła (zwykłego)

Mule zalać zimną wodą z lodem. Posiekać drobno szalotkę, i chili. Czosnek pokroić w plasterki. Z pietruszki oderwać listki i posiekać. Przejrzeć mule - jeśli są otwarte lub pęknięte - wyrzucić. Zamknięte oskrobać z resztek glonów.
Na łyżce klarowanego masła zeszklić szalotkę z czosnkiem i chili. Dodać oczyszczone małże, wlać winiak, odsunąć twarz i podpalić na chwilę. Wlać białe wino i dusić pod przykryciem ok. 3 minut, żeby wszystkie mule się otworzyły.
Dodać kremówkę oraz posiekaną natkę. Przykryć jeszcze na chwilę i zagotować. Dodać łyżkę świeżego masła, poczekać, aż się rozpuści.
Podawać z ciepłą, chrupiącą bagietką.
Jeść "wydłubując" małże pustą skorupką i nabierając na nią sos.

---
Następnie próbowaliśmy ostryg. Otworzyć je było ciężko, z próbowaniem wcale nie lepiej ;) Ostatecznie okazało się, że smakuje jak woda morska. Skropiona cytryną ;) No nie powiem, żeby mi po tym skoczyło libido ;) Zrobiliśmy do nich też fajny sosik, ale ja o nim zapomniałam w pierwszej chwili, a potem już nie miałam odwagi na ponowne połykanie "gluta" ;)


SOS MIGNONETTE do ostryg

składniki:
- 1 szalotka
- 2 łyżki octu winnego z czerwonego wina
- spora szczypta czarnego pieprzu

Szalotkę bardzo drobno posiekać, zalać octem i doprawić pieprzem. Odstawić na 12 godzin.
Ostrygę otworzyć specjalnym nożykiem (zwracając uwagę, żeby bardziej wypukła strona była do dołu - inaczej cała płynna zawartość się wyleje), odciąć mięśnie ostrygi, którymi jest przyczepiona do muszli, zalać sosem i szybko przełknąć siorbiąc ;)

---

Po ostrygach, na poprawę smaku ;) przygotowaliśmy suflety bananowe z wanilią i gorzką czekoladą, oddaliśmy je do wstawienia do pieca i wybraliśmy się na poczęstunek :) Na zakończenie spróbowaliśmy sufletów - rewelacja! Koniecznie muszę się zaopatrzyć w kokilki i je przygotować w domu :)


SUFLET BANANOWY Z CZEKOLADĄ

składniki na 4 porcje:
- 2 dojrzałe banany
- 3 łyżki cukru (+ do obsypania kokilek)
- 2 jajka
- ½ laski wanilii
- 1 łyżka mleka
- 10g mąki kukurydzianej (nie mylić ze skrobią)
- ½ tabliczki gorzkiej czekolady
- masło do wysmarowania kokilek
- cukier puder do posypania

Kokilki dokładnie wysmarować masłem i dokładnie obsypać cukrem Banany obrać i zmiksować dokładnie z 2 łyżkami cukru, żółtkami, ziarnami wanilii, mlekiem i mąką. Czekoladę niezbyt drobno posiekać, dorzucić do blendera i włączyć tylko na chwilkę, żeby składniki się wymieszały, ale kawałki czekolady się nie zmieliły.
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodać 1 łyżką cukru. Ostrożnie połączyć masę z pianą. Przełożyć do kokilek wypełniając je do 3/4 wysokości. Delikatnie docisnąć łyżką brzegi. Piec 6 minut w 195°C z termoobiegiem lub 7 minut bez termoobiegu. Podawać natychmiast, wykładając z kokilek i sypiąc cukrem pudrem.

---
Na zakończenie jeszcze raz dziękuję i oby więcej! :D
Szablon