biało-czerwone gotowanie

kolacja ze śniadaniem

czwartek, 11 grudnia 2014

Nie lubię serników. Tak, wiem, większość z Was po przeczytaniu tego zdania puka się w głowę. Jak można nie lubić serników? Przecież wszyscy je kochają. Ano właśnie nie wszyscy. To jest moja zmora. W każde święta i na każdej imprezie jest jakiś sernik. I zawsze ktoś próbuje mi go wcisnąć. Tak, jak sernik na zimno jeszcze jakoś ujdzie, a mrożony pokochałam, tak pieczonych nie znoszę. Tym bardziej, że kojarzą mi się z dietą. Słabo, prawda? Mimo wszystko staram się przemóc i pogodzić z sernikami. Tym razem postawiłam na śniadaniowy hit - sernik gotowany. Brzmi ciekawie, smakuje... jak delikatny pieczony sernik waniliowy :) Czyli łatwo się domyślić, że to nie moja bajka. Ale dla tych, którzy lubią serniki, fantastyczne, szybkie śniadanie, które za sprawą dodatków za każdym razem może być zupełnie inne. Ja bym widziała wersję cynamonową albo kakaową. A latem znowu waniliową, ale z dużą ilością świeżych owoców. A Wy? Z czym byście go podali?

sernik śniadaniowy
poniedziałek, 27 października 2014

Przepisów na szakszukę jest dużo. Ja lubię i co jakiś czas robię chyba najprostszą wersję. Idealną na niedzielne, leniwe śniadanie, dlatego zagościła na naszym stole wczoraj. Nie będę się na jej temat rozpisywać, bo to zwykłe jajka sadzone na pomidorach z cebulą i przyprawami. A jednak wcale nie takie zwykłe, skoro warto czekać cały tydzień na takie śniadanie :)
 
szakszuka
 
SZAKSZUKA
(South Beach, faza 1)
 
składniki na 2-3 porcje:
 
- 1 łyżka oleju
- 1 średnia cebula
- 4 małe pomidory
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego (u mnie z bazylią)
- 2 łyżeczki ketchupu bez cukru
- 1 łyżeczka słodkiej mielonej papryki
- 1 łyżeczka ostrej mielonej papryki
- ½ łyżeczki mielonego cuminu
- sól i pieprz
- 3 jajka
 
Na dużej patelni rozgrzać olej, podsmażyć na nim posiekaną cebulę i smażyć do zeszklenia.
W tym czasie naciąć skórkę pomidorów, zalać wrzątkiem, po ok. minucie wylać gorącą wodę, zalać zimną i zdjąć skórkę.
Pomidorki przekroić na ćwiartki, wyciąć łyko i miąższ razem z gniazdami nasiennymi wrzucić do cebuli.
Gotować na dużym ogniu, aż pomidory się rozpadną, można je lekko rozgnieść, żeby było szybciej. 
Dodać przeciśnięty ząbek czosnku i resztę przypraw. Doprawić solą i pieprzem do smaku.
Gdy sos będzie jednolity i gęsty, zrobić w nim 3 wgłębienia i wbić w nie jajka. 
Smażyć na średnim ogniu, aż białka się zetną, a żółtka pozostaną płynne.
Można same jajka posypać też pieprzem i solą (u mnie różowa sól himalajska).
 
 
źródło: CinCin
 
szakszuka
niedziela, 07 września 2014

 

Włoskie śniadanie. Wytrawne, ciepłe, syte. Idealne z filiżanką kawy. W tym przypadku słodka, podsmażona cebulka nieco przełamuje słoność większości składników. Efekt jest ciekawy, nie wiem do czego mogłabym taki posiłek porównać. W każdym razie muszę przyznać, że połączenie świeżej polenty z płynnym żółtkiem, podsmażoną cebulką i chrupiącym boczkiem, jest zaskakująco smaczne. Szczególnie z grzankami.


polenta


POLENTA Z JAJKIEM SADZONYM
 
składniki na 2 porcje:
 
- 1¼ szkl wody
- ¼ szkl mąki kukurydzianej
- 1 czubata łyżka tartego sera Grana Padano
- ½ łyżki oliwy z oliwek
- sól i pieprz
- 1 łyżka oleju rzepakowego
- 1 mała cebula
- 2 jajka
- 1-2 plastry boczku
- bułka z ziarnami
 
W średnim rondlu zagotować wodę z ¼ łyżeczki soli.
Mieszając trzepaczką, wsypywać powoli mąkę kukurydzianą.
Zmniejszyć ogień i mieszając, gotować, aż masa zgęstnieje i będzie się odklejać od brzegów garnka.
Wmieszać ser i oliwę, doprawić do smaku solą i pieprzem.
Przełożyć na talerze.
Cebulę posiekać (ja pokroiłam w krążki, ale może być kostka), odsączyć i posypać nią polentę na talerzach.
Boczek, jeśli jest w cienkich plasterkach, podsmażyć w całości. Jeśli jest grubszy, pokroić w paseczki i tak podsmażyć. Odsączyć.
Na tłuszczu wytopionym z boczku podsmażyć pokrojoną na cienkie kromki bułkę.
Wlać na tę samą patelnię łyżkę oleju, rozgrzać.
Wbić ostrożnie 2 jajka. Smażyć, aż białko się zetnie, a żółtko pozostanie płynne. Doprawić, przełożyć na polentę z cebulką.
Dodać grzanki, posypać boczkiem i ewentualnie serem. Podawać ciepłe.




Wspólne gotowanie z Formułą - 2014


źródło: Rachel Ray

Śniadanie z jajem
~~~


niedziela, 24 sierpnia 2014

 

Ponoć "belgijskie gofry" to nazwa rodzaju gofrów z... Ameryki. W samej Belgii są zupełnie inne. Ale które faktycznie są belgijskie? Te na proszku do pieczenia czy drożdżowe? Każde źródło podaje inaczej, bardzo ciężko było mi się zdecydować. Pomógł mi opis, według którego pochodząca z Belgii babcia autorki spróbowała i stwierdziła, że smakują jak te, które jadła w dzieciństwie. Czyżby strzał w 10-tkę? Nawet jeśli nie trafiłam w tradycyjny smak, to ja jestem nimi zachwycona. Jakie wyszły? Dość puszyste (choć nie wczytałam się dokładnie w przepis i nie ubiłam piany z białek), wyraźnie maślane, niesamowicie chrupiące z zewnątrz i słodkie. Jednym słowem pyszne! 

gofry

GOFRY BELGIJSKIE

składniki na 10 sztuk:

- 2 szkl mąki
- 3/4 szkl cukru
- 3 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 szkl masła (dałam mniej)
- 2 jajka
- 1 1/2 szkl mleka
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (u mnie 1/2)

Masło rozpuścić i lekko przestudzić.
W dużej misce wymieszać mąkę, cukier i proszek do pieczenia.
W drugiej roztrzepać jajka, dodać mleko i ekstrakt waniliowy.
Wlać płynne składniki do suchych, dokładnie wymieszać. 
Na koniec wmieszać rozpuszczone, przestudzone masło.
Wylewać masę na rozgrzane płyty gofrownicy. 
Przed pierwszymi goframi można je nieco natłuścić, później już nie ma takiej potrzeby.
Gotowe, zbrązowione gofry przełożyć na kratkę do ostygnięcia. Dzięki temu zrobią się chrupiące.


gofry


gofry


źródło: Taste od Home


Wspólne gotowanie z Formułą - 2014


~~~~
sobota, 02 sierpnia 2014

 

Mój pierwszy pasztet, który faktycznie ma konsystencję i wygląd pasztetu, jaki znam. A jednak jest bez mięsa. Bo ja nigdy mięsnych pasztetów nie lubiłam, ze względu na wątróbkę. Co prawda nie piekłam tego pasztetu dla siebie, ale sama byłam bardzo ciekawa efektu i chętnie spróbowałam. Na szczęście spróbowałam też masy jeszcze przed upieczeniem i w moim odczuciu była mdła, więc doprawiłam ją po swojemu. I po tym efekt już był super :) Pasztet był jednocześnie delikatny i pikantny. Tylko trochę za długo go piekłam (prawie 2h). Cały czas twierdziłam, że jest za miękki i mi się rozpadnie przy wyciąganiu z foremki. Błąd! Ostatecznie wysuszyłam wierzch, który zrobił się kruchy i trudny do przełknięcia. Środek natomiast został przyjemnie miękki i elastyczny, ale łatwo się kroi i formuje, więc kawałki zastępowały mięso w "hot-dogach", w długiej bułce, z surówką i marynowanymi ogórkami. A z racji, że upiekłam od razu dwie sztuki, następnego dnia użyłam tego, co zostało, do wegańskich i wegetariańskich tart. Rozsmarowałam pasztet na spodach, na wierzchu ułożyłam warzywa, posypałam oregano, wegetarianie (nie weganie) dodatkowo dostali na wierzchu mozzarellę. Super się ten pasztet sprawdził :) Tak samo dobry będzie na kanapce czy nawet samodzielnie, na ciepło i na zimno.
 
 
WEGAŃSKI PASZTET Z SOCZEWICY I PIECZAREK NA OSTRO
 
składniki na keksówkę o wymiarach 10x20cm:
 
- 350g czerwonej soczewicy
- 250g pieczarek
- 2 średnie cebule
- 1 łyżka masła roślinnego lub oliwy
- 3 łyżki oleju rzepakowego
- 2 łyżeczki suszonego majeranku
- 3 łyżki siemienia lnianego (zmiksowanego)
- 2 czubate łyżeczki wędzonej papryki
- 1 łyżeczka mielonego cuminu
- 1 czubata łyżeczka mielonego imbiru
- sól i pieprz
- ¼-½ posiekanej, świeżej papryczki cayenne (bez pestek)
 
Soczewicę dokładnie opłukać, wsypać do garnka, zalać zimną wodą i gotować na średnim ogniu ok. 25 minut.
Odcedzić, wymieszać z łyżką masła roślinnego lub oliwy.
W tym czasie cebulę i pieczarki pokroić w kostkę i podsmażyć na oleju, aż pieczarki zbrązowieją, a woda z nich odparuje.
Soczewicę wymieszać z cebulą i pieczarkami, zmiksować razem (ja to musiałam robić partiami). 
Wmieszać w masę siemię i wszystkie przyprawy, razem z papryczką.
Gładką masę przełożyć do silikonowej foremki (albo wyłożonej papierem do pieczenia).
Piec ok. 50 minut w temperaturze 180°C.
Ostudzić przed podaniem.
 
 
źródło: blog Matka Wariatka



 
wtorek, 17 czerwca 2014



Lubicie chrupkie pieczywo? Lubicie sezamki? A jesteście w stanie wyobrazić sobie ich wytrawną, bogatą wersję? Ja nie byłam w stanie sobie tego wyobrazić, ale jak spróbowałam pierwszego kawałka, tak właśnie poczułam. Trochę to dziwne, bo sezamu w porównaniu z innymi składnikami jest tu niewiele, ale jednak jest bardzo mocno wyczuwalny. Dla mnie to zaskakująco dobrze, choć nie jestem fanką słodkich sezamków.
Wiecie, zawsze chciałam zrobić chrupkie pieczywo, ale nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Okazja pojawiła się zupełnie przypadkiem, bo trafiłam na zaproszenie do Czerwcowej Piekarni i stwierdziłam, że to jest ten moment. I bardzo dobrze zrobiłam! A po biscotti spodobało mi się podwójne pieczenie ;)
Co mogę powiedzieć o tym pieczywie? Jest bardzo chrupiące, słone (bo ja prawie w ogóle nie solę), wychodzi go dużo, można je traktować zarówno jako chleb, jak i jako przekąskę/chipsy, tylko zdrowe :) Cudownie chrupie, dobrze się przechowuje i jest bardzo smaczne.

Knekkebrod

KNEKKEBRØD
(South Beach, faza II)

składniki na 2-3 blachy (zależy jak cienko rozsmarujesz)

- 200 ml otrębów pszennych
- 200 ml płatków owsianych
- 200 ml pestek dyni
- 200 ml pełnoziarnistej mąki żytniej
- 200 ml ziaren słonecznika
- 100 ml siemienia lnianego
- 100 ml ziaren sezamu
- 2 łyżeczki soli
- 700 ml wody

Wymieszać wszystkie składniki i odstawić na 10-15 minut.
Rozgrzać piekarnik do 150°C z termoobiegiem.
Dużą blachę*wyłożyć papierem do pieczenia i rozsmarować równą, naprawdę cieniutką warstwę masy.
Wstawić do rozgrzanego piekarnika na 10 minut.
Po tym czasie pokroić na prostokąty (w tortownicy na trójkąty), świetnie daje sobie z tym radę okrągły nóż do pizzy.
Pokrojone wstawić drugi raz do piekarnika i dopiekać, aż będą całkiem suche. Odpowiednio cienko rozsmarowane kawałki upieką się w 30-40 minut.
Wyjąć, porozdzielać i studzić na kratce.
Dobrze wystudzone można przechowywać bardzo długo w pojemniku z przepuszczalną pokrywką.

*ja użyłam jednej dużej blachy i 2 tortownic, ale spokojnie starczyłoby mi masy na więcej. Część za grubo rozsmarowałam i piekły się bardzo długo (nawet do 1,5h)

knekkebrod
piątek, 30 maja 2014



Piekłam parę razy chleb, który przygotowuje się dosłownie w 5 minut. Ten chleb teoretycznie też miał taki być. Gdyby nie to, że trzeba czekać, aż ciasto wyrośnie ;) Ale warto było poczekać. Wyszedł zaskakująco puszysty, z chrupiącą skórką - przepyszny! Do tego stopnia, że pierwszy zniknął, zanim zrobiłam mu zdjęcia i już następnego dnia musiałam upiec drugi. Bardzo gorąco polecam :) 
 szybki chleb z siemieniem

SZYBKI CHLEB Z SIEMIENIEM LNIANYM

składniki na 1 bochenek:

- 2 szkl ciepłej wody
- 1 op suchych drożdży (7g)
- 150g mąki pszennej pełnoziarnistej*
- 350g mąki pszennej zwykłej (u mnie typ 450)*
- 2 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki cukru trzcinowego
- 5 łyżek otrębów pszennych + do podsypania foremki
- 5 łyżek siemienia lnianego (albo innych ziaren)

Wsypać drożdże do wody i odstawić na kilka minut.
W dużej misce wymieszać mąki, sól, otręby i siemię. 
Dodać wodę z drożdżami, dokładnie wymieszać. 
Przykryć czystą ściereczką i odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce.
Keksówkę posmarować tłuszczem i obsypać otrębami.
Ciasto przełożyć do przygotowanej foremki.
Rozgrzać piekarnik do 200°C.
Jak się rozgrzeje, wstawić chleb i piec 1h**

szybki chleb z siemieniem

* Ten na zdjęciu ma 200g pełnoziarnistej i 300g zwykłej, pszennej mąki i wyszedł równie pyszny
**Ze względu na nieszczelne drzwiczki mojego piekarnika, po upieczeniu chleba, wyjęłam go z foremki, odwróciłam i dopiekałam 15 minut.

szybki chleb z siemieniem
inspiracja: blog To smakuje
piątek, 29 sierpnia 2008
czwartek, 28 sierpnia 2008

Wygrzebałam ostatnio książki od Thermomixa, dodatkowo znalazłam skany i różne przepisy w internecie. Urządzenie mamy od 10 lat, to idealna najmniejsza kuchnia świata, która robi prawie wszystko. A, że ja nieco leniwa jestem ;) postanowiłam, że zacznę się nim wyręczać :) Na dobry początek będzie mój pierwszy chleb. I to nie taki zwykły ;)
To taka nieco spóźniona propozycja do Pomidorowego Tygodnia ;)

CHLEB Z SEREM I SOKIEM POMIDOROWYM


chleb z serem i sokiem pomidorowym

składniki:
- 510g mąki pszennej
- 70g drożdży
- 1 łyżeczka soli
- 1 1/4 MT soku pomidorowego (125ml)
- 1 1/4 MT wody (125ml)
- 40g masła
- 100g żółtego sera
- 1 jajko

Ser zmielić - czas 10 sekund, obroty pozycja Turbo.
Wlać wodę, sok pomidorowy, dodać jajko, drożdże, masło, mąkę i sól. Wyrabiać ciasto - czas 5 minut, obroty pozycja Interwał.
Przełożyć ciasto do 2 wysmarowanych tłuszczem foremek. Pozostawić do wyrośnięcia (ciasto musi podwoić swoją objętość. Piec 35-45 minut w temp. 200°C.


źródło: książka dołączona do Thermomixa TM 21 "Nowoczesne gotowanie"

piątek, 22 sierpnia 2008

Nigella gryzieDzisiaj przypadkiem mi się o niej przypomniało i zaczęłam szperać - gdzie ja to widziałam? Oczywiście - w programie i książce Nigelli :) a potem u Alexandry.
Zrobiłam na próbę tylko 2, ale następnym razem zrobię dla całej rodzinki więcej i posypię mozarellę jakimiś przyprawami :) Muszę powiedzieć, że to zaskakująco syte danie.. Nie zjadłam wszystkiego, bo na szczęście piesek patrzył na mnie jakby od 2 tygodni nie jadł (15 minut wcześniej wyczyścił swoją miskę) i się z nim podzieliłam. Zajadał się, to dobry znak, bo on jest bardziej wybredny niż połowa ludzi, których znam ;) jada tylko to, co najlepsze :)

MOZARELLA IN CAROZZA

mozarella in carozza

składniki:
- 4 kromki białego chleba tostowego
- 2 plasterki mozarelli
- jajko
- sól i pieprz
- mąka
- mleko
- łyżka masła do smażenia

Odkroić skórki z chleba. Między 2 kromki włożyć plasterek mozarelli. Brzegi posmarować odrobiną masła i zlepić ze sobą kromki. Jajko roztrzepać ze szczyptą soli i pieprzu. Kromki maczać z obu stron najpierw w mleku, potem w jajku, obtoczyć w mące i smażyć z obu stron na maśle do zrumienienia.
Nadmiar tłuszczu odsączyć na papierowym ręczniczku.


mozarella in carozza

 
1 , 2
Szablon