biało-czerwone gotowanie
poniedziałek, 12 września 2016
Długo zastanawiałam się co dalej z blogiem. Przez ostatnie 2 lata sporo się wydarzyło, przez co blog ucierpiał. Najpierw się broniłam i zostałam magistrem, więc pichcenie i blogowanie odłożyłam na bok, bo to zajmuje myśli i zabiera sporo czasu, który był wtedy na wagę złota. Następnie ze świetną ekipą stworzyliśmy magazyn GRYZ, nad którym razem z Gabrielem siedzieliśmy długie godziny, czasem nawet zarywaliśmy noce, a wszystkie moje pomysły i nowe kulinarne odkrycia lądowały w wyżej wymienionym zamiast tutaj. Później się długo wyprowadzaliśmy, trochę odnawialiśmy mieszkanie, przez jakiś czas mieszkaliśmy u Rodziców, potem wprowadziliśmy się do naszego aktualnego, pustego mieszkania i długo nie mieliśmy kuchni. 
 
Były już nawet przymiarki do przeniesienia bloga na własną domenę, zaczęłam coś tam robić, Marysia stworzyła mi super logo (za co jeszcze raz dziękuję!), Gabriel namawiał, żebym nowe rzeczy już wrzucała na nową stronę i tak też planowałam zrobić, nawet trochę zaczęłam.
 
Wszystkie te rzeczy mimo dużego stresu i nerwów były pozytywne i cały czas z tyłu głowy miałam przekonanie, że wrócę do regularnego gotowania, fotografowania i pisania. Jednak jedno nagłe wydarzenie zmieniło wszystko. 4 miesiące temu po wcześniejszych próbach, mój młodszy Brat odebrał sobie życie. W jednym momencie zmieniły się relacje, priorytety, podejście do wszystkiego. Niestety dzisiaj stwierdzam, że straciłam serce do tego bloga. Już mnie nie cieszy. Zapomniałam ostatnio jaka zawsze byłam dumna z tego, że jestem tu tyle lat (dacie wiarę, że aż 9?), że to nie chwilowa fanaberia i podążanie za modą. To było moje miejsce, moje "dziecko". Niestety musimy się rozstać. 
 
To był bardzo fajny etap. Właściwie prawie 1/3 mojego życia. Cieszę się, że tu byłam. Poznałam w tym czasie mnóstwo świetnych osób, wiele się nauczyłam i naprawdę bardzo mocno doceniam to, że byliście tu ze mną. Dziękuję Wam za wszystko. Za komentarze, maile, obserwowanie, lajkowanie i samo zaglądanie, nawet jeśli się nie odzywaliście. 
Nie mówię, że znikam z blogosfery na zawsze, ale JEŚLI do niej wrócę, to już nie tutaj.
 
Na pożegnanie zostawiam Wam przepis na placki, które już zawsze będą mi się kojarzyć z Bratem. To był nawet jeden z pierwszych przepisów na blogu, ale i później często do niego wspólnie wracaliśmy.
 
plackizserkiemwaniliowym01

PLACKI Z SERKIEM WANILIOWYM

Składniki na 15 placków:

  • 6 łyżek mąki pszennej (typ 550 - luksusowa)
  • 2 jajka
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • 400g homogenizowanego serka waniliowego
  • szczypta proszku do pieczenia
  • olej do smażenia
 
Wszystkie składniki wymieszać razem. Masa ma być jednolita i dość gęsta.
Rozgrzać olej na średnim ogniu i smażyć placki po obu stronach do zezłocenia.
Osączyć na ręczniku papierowym i podawać ciepłe.
 
Mój Brat zawsze jeszcze posypywał je cukrem pudrem. Dla mnie są wystarczająco słodkie, ale Wy też możecie je oprószyć pudrem czy posmarować dżemem lub konfiturą.
 
plackizserkiemwaniliowym03
 
Szablon